Pezet - Nieważne

piątek, 18 września 2015

:(

Smutna minka nie zwiastuje raczej nic dobrego wiecie o tym pewnie :/
Niestety muszę was bardzo przeprosić, ponieważ nie uda mi się dodać rozdziału jutro czy w niedzielę :( Wiem, że was zawiodłam :/ Zresztą nie tylko was, bo samą siebie też i to bardzo :(
Już wam tłumaczę dlaczego.
Otóż od poniedziałku do środy nie miałam głowy do pisania :/
W czwartek, czyli wczoraj miałam tak zwane " kocenie " w internacie.
A dzisiaj byłam na zawodach i jestem tak zmęczona, że nie mam na nic siły :( Jeszcze ostatnimi czasy nie mam wcale weny :(
Przepraszam was jeszcze raz :/
Nie wiem kiedy dodam coś tutaj. Być może za tydzień, a być może później. Niestety szkoła ważniejsza :(
Także do zobaczenia kiedyś tam! :)

niedziela, 13 września 2015

Rozdział 14

- Z kim się znowu założyłeś?
- Nie rozumiem.
- Pytam z kim się założyłeś o to, że wyznasz mi miłość?
- Z nikim, Julka ja...
- Wiesz co? Mam tego dość. Mam dość, że najpierw jesteś taki arogancki wobec mnie, potem zakładasz się z kolegami, że pogodzisz się ze mną, jeszcze ta akcja co była w galerii.Od dwóch dni nawet nie patrzysz na mnie ze wściekłością w oczach. Co? Myślałeś, że ja tego nie widzę? - spytałam, kiedy rozgrywający zrobił wielkie oczy. - Skąd mam mieć pewność, że mówisz prawdę? Za dużo razy dałeś mi do zrozumienia, że mnie nie nawidzisz. A teraz przepraszam zajęta jestem.
Nie czekając na jego odpowiedź zamknęłam drzwi.
Musiałam mu to w końcu powiedzieć. Nie miałam pewności, że to nie jest jakiś kolejny zakład. Okej, zrobiło mi się cieplej na sercu, ale co z tego? Co z tego, że w tamtym momencie wszytkie uczucia do niego odżyły? Byłam niemal pewna, że to jest jakiś kolejny żart czy zakład. Nawet gdyby była to prawda to ja jestem z Oskarem, kocham go i nic ani nikt tego nie zmieni.
Z moich przemyślen wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
- Zmiana planów. Nie jedziemy jutro, tylko dzisiaj. Spakowana? - spytał w drzwiach Oskar.
- O cholera.
- Eh... Co ja się z tobą mam? - zapytał z uśmmiechem i pocałował w mnie w czoło. - Chodź, pomogę ci. - powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę sypialni.
- O której w ogóle wyjeżdżamy?
- O pierwszej w nocy.
- A która teraz jest?
- 20:53.
- Co?! Czemu ty mi wcześniej nie poweidziałeś, że jedziemy dzisiaj?
- W sumie to ajk wyjedziemy to będzie już jutro. - zaśmiał się.
- Oskar...
- No dobra... Sam się niedawno dowiedziałem. Mówiłem ci jeszcze przez telefon przecież, że zmiana planów.
- Już niech ci będzie.

Oskar pomógł mi w pakowaniu i już po 2 godzinach byłam spakowana.
- Dobra, skoro spakowana jestem to idę się odświeżyć.
- Okej, idź.

W drodze do łazienki zachaczyłam jeszcze o mój pokój z którego wzięłam przyszykowane wcześniej ubrania.


Była godzina 23:00. Do wyjazdu miałam jeszcze jakieś 2 godziny. Postanowiłam zatem wziąć długą kąpiel.

Po około godzinie stwierdziłam, że najwyższy czas już wychodzić. Wytarłam się ręcznikiem, założyłam przygotowane wczęniej ubrania, zrobiłam makijaż, a  z włosów zrobiłam sobie kłosa i gdy już miałam wychodzić rozległo się pukanie do drzwi łazienki. Otworzyłam je, a przed nimi stał Oskar.
- No nareszcie. Ile można siedzieć w łazience?
- Oj tam. 
- Nie oj tam, tylko tak. Już gotowa jesteś?
- W sumie to tak. 
- Okej, to chodź, bo jeszcze musimy jechać do mnie po rzeczy.
- Dobrze, skarbie.
Założyliśmy buty, kkurtki, czapki itp. i wyszliśmy z mieszkania. Oskar wziął mój bagaż, a ja zabrałam tylko bagaż podręczny. Chłopak wsadził moją walizkę do bagażnika i usiadł na miejscu kierowcy. Ja natomiast zajęłam miejsce pasażera. Ruszliśmy w kierunku mieszkania Wiśniewskiego. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Oskar poszedł po swój bagaż, a ja zostałam w aucie. W koncu po kilku minutach chłopak przyszedł.
- Stęskniłam się za tobą. - powiedziałam szczerze.
- Tak szybko? Nie było mnie zaledwie 5 minut. - zaśmiał się. 
- No i co z tego? 
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też, Miśku, a teraz już jedź. 
- Co ty taka niecierpliwa?
- Zawsze taka jestem. - wyszczerzyłam się. 
- I za to cię kocham. 
Odpalił silnik i odjechaliśmy spod bloku mojego chłopaka. 
- A tak w ogóle to gdzie jedziemy? - spytałam po około 20 minutach jazdy. 
- Na lotnisko.
- Co? Gdzie ty mnie chcesz wywieźć?! - wystraszyłam się.
- Spokojnie.
- Albo mi powiesz gdzie lecimy, albo masz się zatrzymać i ja wysiadam.
- Ale ty uparta jesteś...
- Więc?
- Lecimy do Hiszpani, zadowolona?
- GDZIE LECIMY?!
- No do Hiszpani. nie cieszysz się?
- Jakbym mogła to bym cię teraz pocałowała.
Chłopak zaśmiał się, a ja sobie coś przypomniałam.
- O cholera. - powiedziałam tylko i zaczęłam przeszukiwać nerwowo torbę.
- Co się stało, kotek?
- Zapomniałam powiedzieć Majce, że jadę z tobą.
- To zadzwoń do niej.
- Telefonu szukam.
- Eh.. leży na masce.
- A no rzeczywiście.
Szybko wykręciłam numer do przyjaciółki. Niestety włączyła się poczta. Spróbowałam drugi raz. Znowu nic. Dzwoniłam jeszcze tak kilka razy. W końcu za 7 razem odebrała.
- Hallo? - powiedziała zaspanym głosem.
- No nareszcie.
- Człowieku jest wpół do pierwszej w nocy. Normalni ludzie o tej porze śpią.
- Jesteś w domu?
- Nie, u Marko, a co?
- A nic. Chciałam cię tylko poinformować, że nie będzie mnie przez tydzień. 
- Okej, pa. - nie rozłączyłam się, bo wiedziałam, że Majka jeszcze śpi. - Zaraz... CO?!
- No nie będzie mnie przez tydzień. 
- Czemu?
- Bo wyjeżdżam.
- Gdzie?
- Do Hiszpani.
- GDZIE JEDZIESZ?! - zareagowała normalnie tak samo jak ja.
- No do Hiszpani.
- Z Oskarem jedziesz?
- No tak, a z kim innym?
- No nie wiem.
- No właśnie. Dobra, bo jesteśmy juz na lotnisku.
- Okej, to pa.
Pożegnałam się z przyjaciółką i wrzuciłam telefon do torebki. Oskar wziął nasze walizki i ruszyliśmy w kierunku lotniska.

Na miejscu byliśmy koło 12:00. Zameldowaliśmy się w hotelu i ruszuliśmy do pokoju. 
- Jak bardzo jesteś zmęczona? - spytał Oskar kładąc ręce na moich biodrach. 
- Bardzo, a co byś chciał? 
- No wiesz.... - mówił całując moją szyję. 
- Nie ma mowy kochanie. - powiedziałam zabierając ręce z moich bioder. 
- Jesteś wredna. - oznajmił oburzony.
- Dzięuję, staram się... Idziemy na plażę, zbieraj się!
- Przecież zmęczona jesteś.
- Oj kotku, kotku. - powiedziałam i pocałowałam go przelotnie w policzek. - Idziesz czy mam iść sama?
- Samej cię nie puszeczę. Jeszcze jakiś Hiszpan mi ciebie zabierze i co wtedy?
- Hmm... Wtedy to pewnie zostawię cię dla niego. - wyszczerzyłam się, lubiłam go drażnić.
- O nie. Tak to my się nie będziemy bawić.
- Ale my się przecież w nic nie bawimy. - uniosłam ręce ku górze. 
- Musisz łapać za słówka?
- Ale....
- Idziemy na tą plażę czy nie?
- No idziemy, idziemy.

Wzięliśmy potrzebne nam rzeczy i wyszliśmy. Plaża była niedaleko hotelu także po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Rozłożyliśmy się bardziej na końcu plaży. Wyciągnęłam z torby olejek, nalałam troszkę na rękę i zaczęłam wsmarowywać go w swoje ciało. Po chwili Oskar zaoferował mi swoją pomoc i posmarował mi plecy. Położyłam się zatem na brzuchu i czekałam aż chłopak wsmaruje mi w plecy płyn. Kiedy już skonczył wstałam do pozycji siedzącej, dałam mu buziaka i ponownie położyłam się na brzuchu. 
- Ty będziesz się teraz opalać?! - zdziwił się.
- No raczej, nie inaczej.
- Kotek, noo....
- No co?
- Chodź do wody. - zrobił oczy kota ze Shreka.
- A co będę z tego miała?
- A co byś chciała?
- Hmm.. Frytki, pizze, lody.... - zaczełam wymieniać.
- Nie za dużo tego?
- Nie. - wyszczerzyłam się i wstałam z miejsca. - To idziesz czy nie?
- No idę... Albo nie! - dodał po chwili.
- Co chcesz?
- Zrobimy tak, że.... 
Zbliżył się do mnie i wziął mnie na ręce. 
- Ja cię tam zaniosę, a potem wrzucę do morza!
- No chyba jednak nie! Oskar puść mnie, bo jak nie to zacznę krzyczeć, że jesteś pedofilem i gwałcicielem.
- Proszę bardzo krzycz. 
Czułam, że się uśmiecha. 
- Aaa! Ratunku! To jest pedofil!
- Ale trochę ciszej krzycz.
- On chce mnie zgwałcić! Pomocy! 
Wiecej wykrzyczeć nie zdążyłam, bo wrzucił mnie do wody.
- Wiesz co? Czasem się zastanawiam co ja tekiego w tobie widzę?
- Hmm.... Poza tym, że jestem miły, zabawny, uroczy i nieziemsko przystojny to nie wiem. zaśmiał się.
- Jaki ty skromny jesteś.
- A no tak. To też. - wyszczerzył się, a już po chwili poczułam jego ciepłe wargi na swoich.

******
Buahahhahaha :* 
Idę kopać grób :D Chce ktoś mi pomóc? :* 

40 komentarzy = 15 rozdział
Macie na to tydzień,a nie 2 dni, bo nie dam rady w tygodniu napisać kolejnego i tu dodać :/
Jeżeli będzie 40 komów to postaram się wrzucić tu coś w piątek lub sobotę :*




niedziela, 6 września 2015

Rozdział 13



*** Oczyma Julki ***

Od dwóch dni Fabian chodzi jakiś, taki struty. Nie odzwya się (w sumie to, to jest normalne), nie dogaduje mi i w ogóle. Chyba zaczął mnie unikać. Jak wychodziliśmy gdzieś razem (oczywiście przez Niko) to nawet na mnie nie patrzył, a zawsze patrzył na mnie z nienawiścią. Teraz nic. Nie, żeby mi to przeszkadzało cy coś. Wręcz przeciwnie.
- Julka? Hallo? Słuchasz mnie? - z moich przmyśleń wyrwał mnie Oskar.
- Yyy... co mówiłeś?
- Czyli jednak mnie nie słuchałaś.
- Zamyśliłam się po prostu.
- Dobra, nieważne. Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Jakbym ci powiedział to nie byłaby to niespodzianka wtedy, - zaśmiał się. - Powiem ci tylko, że na weekend wyjeżdżamy. Bądź gotowa.
- Co? Gdzie jedziemy?
- Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie.
- Jesteś wredny. - oburzyłam się.
- Wiem, że mnie kochasz. - puścił mi buziaka w powietrzu. Pożegnałam się z chłopakiem i weszłam do klatki.

*** Oczyma Kai ***

- Fabian usiądź żesz na jednym miejscu.
- No dobra, nie bulwersuj się.
- Idź do niej.
- Co? Do kogo?
- Do tej dziewczyny... Julki czy jak jej tam.
- Po co?
- Powiedz jej co czujesz.
- O co ci chodzi?
- Nie udawaj głupiego. Przecież widać, że ją kochasz.
- Aż tak to widać?
- Tak, a teraz idź do niej.
- Może i masz racje?
- Ja zawsze mam racje. - puściłam mu oczko.
- Dzięki Kaja. - puścił mi buziaka w powietrzu i wyszedł.

*** Oczyma Mai ***

- Marko gdzie ty mnie ciągniesz? - spytałam swojego chłopaka.
- Zobaczysz, nie marudź.
- Jesteś dziwny.
- I za to mnie kochasz.
- A żebyś wiedział. - przystanęłam i pocałowalam go.
- Dobra, kotek chodź już.
- No idę przecież.

Po 20 minutach staliśmy już przed budynkiem lodowska.
- O nie. Ja tu nie idę.
- Oj chodż, skarbie.
- Nie. Ja jeźdźić nie umiem.
- Wiem. Dlatego przyszliśmy tu, żeby cię nauczyć.
- Oszalałeś?
- Tylko i wyłącznie na twoim punkcie.
- Ty mi tu nie słodź, bo i tak nie wejdę tam.
- Po dobroci nie chciałaś to nie.
- Co?! Al...
Nie dokończyłam, bo siatkarz ZNOWU miał mnie przewieszoną sobie przez razmię.
- Puść mnie! - krzyczałam, biłam go po plecach, ale nic to nie pomagalo. - Ratunku! On chce mnie porwać! - Mhm... mogę sobie krzyczeć ile chcę, I tak nikogo tu nie ma.
- Ja mam tu rezerwację. Czy wszystko jest przygotowane? - wpytał mój chłopak kiedy dotarliśmy do recepcji.
- Tak. Wszystko jest na swoim miejscu. - Marko wziął (chyba) łyżwy od recepcjonisty. - Dziewczyna nie chciała sama przyjść?
- Dokładnie.
Czułam, że się uśmiechnął.
- Wiem przez co pan przechodzi. - zaśmiali się oboje.
- Ej, ja to wszystko słyszę. - oburzyłam się.
- Ty tam cicho siedź kochanie. - odezwał się atakujący.
- Okej, nie będe się do ciebie odzywać.
- Ej, no kotek. Nie fochaj się.
- Kazałeś mi być cicho, więc jestem.
Udawałam obrażoną.
- Wiesz, że nie o to mi chodziło. Ubierz łyżwy.
- Nie.
- Mam ci je sam założyć?
- ... - cisza. Chłopak tylko westchnął i zaczął zakładać mi łyżwy. Przyznam śmiessznie to wyglądało i śmaić mi się chciało.
Marko po założeniu łyżw pociągnął mnie za rękę tak, żeby wstała. Niechętnie udałam się za nim.
- Zamknij oczy.
- Okej. - poslusznie wykonałam jego polecenie.
- Daj mi rękę i chodź.
Przeszliśmy tak kilka metrów. Potem poczułam pod nogami lód. Stanęłam na chwilę.
- Nie bój się. Będę ci trzymał za rękę.
- Marko ufam ci, ale nie rób nic głupiego.
- Spokojnie... Okej możesz już otworzyć oczy.
Powoli otworzyłam oczy, popatrzyłam przed siebie, a tam był stolik z kolacją, świece, wino, róże.... Nawet na lodzie byłoy poukładane płatki róż wokół stołu, które tworzyły serce.
- I jak ci się podoba?
- Jeju, tu jest ślicznie! Dziękuję.
- Czyli się już nie fochasz?
Zrobił maślane oczka.
- Jakżebym mogła?
- Właśnie nie wiem. I następnym razem ufaj mi jak cię gdzieś prowadzę.
- Dobrze, kochanie.
Odwróciłam się i złożyłam namiętny pocałunek na jego wargach.

*** W tym samym czasie u Julki ***

- Kochanie, spakuj się tak jakby było lato. - oznajmił mi do słuchawki Oskar.
- Gdzie ty chcesz mnie wywieżć?! - spytałam przestraszona.
- Spokojnie.. A i strój kąpielowy weź.
- Boję się.
- Nie masz czego. - zapewnił mnie.
- No ja nie wiem.
- Oj, kochanie przestań histeryzować.
- Łatwo ci mówić.
- Okej, więc ty się powoli pakuj, a ja muszę coś załatwić jeszcze.
- Okej.
- A i spakuj się na tydzień.
- Co? A co ze studiami?
- Jak opuścisz pare zajęć to nic ci się nie stanie.
- Zadziwaiasz mnie.
- Dziękuję, staram się. - czułam, że się uśmiacha. - Dobra skarbie ja kończę. Pa.
- Okej, pa.

Rozłączyłam sie z chłopakiem i zaczęłam się pakować. Po 15 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, pomyślałam, że Majka znowu zapomniała kluczy.
- Gdzie ty masz głowę, żeby ciągle tych kluczy zapomi..... Co ty tu robisz? - spytałam kiedy zobaczyłam kto mnie odwiedził.
- Chcę porozmawiać. Julka, proszę.
- Sorry, ale zajęta jestem.
- Tylko chwilę.
- Masz 2 minuty z zegarkiem w ręku.
- Chciałem cię przeprosić.
- Mhm... Słyszałam już tą śpiewkę.
- Ale ja napraw...
- Nie. Fabian. Takie kity to swojej dziewczynie wciskaj, a nie mnie.
- Co? Jakiej dziewczynie?
- Tej całej Oli czy jak jej tam.
- Kai. - poprawił mnie.
- Nie interesuje mnie to jak się nazywa.
- Ale ona nie jest moją dziewczyną. To moja kuzynka!
- To też mnie nie obchodzi. To wszystko?
- Nie.
- To co jeszcze?
- Przepraszam! - niemal krzyknął.
- Powtarzasz się, Drzyzga.
- Ale z tym nie.
- Z czym? - zdziwiłam się.
- Kocham cię!
****
Buahahahaha :*
Tyle mam do opisu tego rozdziału :D
30 komentarzy = Rozdział :* 
Komentujcie, bo to motywuje ;)

niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 12

Coraz szybciej, wielkimi krokami zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Lubilam je. Tą magiczną atmosferę. Dzisiaj był 13 grudnia. Z racji, że za 11 dni są święta postanowiłam wybrać się na zakupy.
Ubrałam się.


Włosy rozpuściłam, zrobiłam sobie lekki makijaż i wyszłam z domu. 

Po 30 minutach bylam już na miejscu. Weszłam do galerii. Moje myśli od razu powędrowały w stronę wydarzeń z początku grudnia, kiedy to dowiedziałam się, że Nikolay powiedział Fabianowi o Grześku. Szybko jednak wyrzuciłam te myśli z głowy i zastąpiłam je innymi. Pierwszy prezent jaki chciałam kupić, a raczej zamówić to był prezent dla Majki.Wiedziałam już co chciałam jej dać, więc długo się zastanawiać nie musiałam. Weszłam do odpowiedniego sklepu i wytłumaczyłam sprzedawczyni co chciałabym zamówić. Ekspegientka uważnie wysluchała mojej wypowiedzi, przyjęła zlecenie i oznajmiła mi, żebym 23 grudnia przyszła odebrać zamówienie. Po kilkunastominutowej rozmowie z kasjerką opuściłam sklep i udałam się do innego w celu kupienia prezentu dla Oskara. Dość szybko mi poszlo z nimi. Muszę jeszcze kupić prezenty dla rodziców i będe miała to z głowy. Po godzinie miałam już skompletowane zakupy. Popatrzyłam na zegarek. Była 15:00. Postanowiłam iśc coś zjeść. Wybrałam KFC. Usiadłam do stolika i czekałam na zamówienie. 
- Cześć kochanie.
- O hej skarbie. Co ty tu robisz? - spytałam chłopaka. 
- Robiłem zakupy, a ty?
- To co ty. - uśmiechnęłam się do chłopaka. Pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym ja poszłam po zamówienie, a Oskar złożyć zamówienie. Po chwili wróciłam do stolika, a brunet został przy kasie. 
- Hej, możemy pogadać? - spytał dobrze znany mi glos. Podniosłam głowę znad jedzenia. Fakt nie rozmawiałam z nim od tego dnia, ale myślałam, że dał sobie spokój. 
- A mamy o czym?
- Julka ja chciałem cię przeprosić. Wiem, że nie powinienem mówić tego Fabianowi, bo przecież to miała być tajemnica...
- Niko ja ci ufałam. - przerwałam mu.
- Wiem. Proszę wybacz mi.
- Wybaczyć mogę, ale nie zapomnę i trudno mi będzie ponownie tobie zaufać, więc nie oczekuj za wiele. 
- Jasna sprawa. - podszedł do mnie i przytulił mnie.  - I dziękuje ci, że mi wybaczyłaś, bo pomimo tego, że dostałem od ciebie kosza to dalej jesteś dla mnie ważna. Nie darowałbym sobie gdybym nawet nie mógł być dla ciebie przyjacielem.
- Miło to slyszeć.
- Dobra ja muszę lecieć na trning. Pa.
- Pa.
- Kto to był? - spytał mój chłopak, który przed chwilą podszedł do stolika. 
- Penchev.
- Co chciał?
- A co ty taki ciekawski, co? Zazdrosny jesteś czy co?
- O ciebie każdy byłby zazdrosny.
Posłał mi jeden ze swoich ślicznych uśmuechów.
 Pogadaliśmy jeszcze chwilę po czym Oskar  odwiózł mnie do domu. Jestem mu wdzięczna, bo nie chciałam się tłuc komunikacją miejską w taką pogodę. Pożegnałam sie z chłopakiem i ruszyłam do swojego mieszkania. Drzwi były otwarte co oznaczało, że przyjaciółka jest w domu. I to chyba nie sama. Stwierdziłam kiedy usłyszałam czyjeś śmiechy. Weszłam do salonu i kogo tam zobaczyłam?No właśnie. Nie spodziewałam się go tutaj. 
- Co ty tu robisz?
- Słyszałem od Majki, że chcesz poznać jej chłopaka tak więc jestem. - wyszczerzył się.
- Czemu mi nie powiedziałaś od razu, że to on?
- Mowiłam ci. Nie wiedziałam czy coś z tego będzie.
- Oj Maja, Maja... - westchnęłam. - Szczęścia wam w takim razie życzę! - powiedziałam i rzuciłam się dziewczynie na szyję. 
- Jula, bo mnie udusisz. - wysapała.
- Sorki. To ja idę zrobić kawy. Chcecie też?
- Mi nie rób.
- Mi też nie.
- Okej, to jak nie chcecie to nie. 
Poszłam do kuchni zrobić sobie kawy. 
Po kilku minutach kawa była gotowa. 
Wzięłam, więc kubek z napojem  i poszłam z nim do salonu. 
- To opowiadaj. Jesteś szczęśliwa z Oskarem? - spytał o dziwno chłopak Majki. 
- Tak, a skąd wiesz, że z nim jestem?
Marko spojrzał na Maję wymownie. 
- No tak. - zaśmiałam się. - A co tam u was? Od kiedy jesteście razem?
- Od czwartej randki. - skwitował siatkarz.
- Czekaj. To przed ta randką powiedziałaś, że się z nim spotykasz?
- Mhm...
- No ej... - powiedziałam obrażona.
- No ej, co? - spytała przyjaciółka. 
- Miałam przecież pierwsza dowiedzieć się o waszym związku. 
Dalej udawałam obrażoną.
- I jesteś pierwsza. - powiedział Ivocić
- Jak to?
- Normalnie. Maja powiedziała, żebyśmy na razie nikomu nie mówili o naszym związku, bo ty chcesz się pierwsza dowiedzieć.
- To czemu się ukrywaliście, a nie powiedzieliście od razu?
- Bo chciałam mieć pewność, że będę z Marko długo, a nie tak jak było chociażby z Przemkiem.
No tak. Maja z Przemkiem była zaledwie tydzień, bo okazało się, że on miał dziewczynę, a Maja o tym nie wiedziała. 

Serb opuścił nasze mieszkanie około 21:00 godziny. Pogadałam jeszcze przez telefon jakieś dwie godziny z Oskarem i poszłam spać. Sen przyszedł niemal od razu. 
Następnego dnia musiałam wstać przed 7:00, bo już na 8:00 miałam zajęcia. Szybko się ogarnęłam, zjadłam śniadanie, ubrałam kurtkę, buty itp. i ruszyłam na dół. Po wyjściu na dwór ujrzałam znajome Audi.
- Cześć kotek. - przywitałam się z chłopakiem namiętnym pocałunkiem. 
- No hej śliczna. Jedziemy?
- Jedziemy. - potwierdziłam. 
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w kiedrunku uczelni. Na miejscu byliśmy po około 20 minutach. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do budynku. W szatni zaczepił nas Niko. 
- Hej. My się jeszcze chyba nie znamy. Nikolay Penchev. - przywitał się bułgar z moim chłopakiem.
- Oskar Wiśniewski. - uścisnęli sobie dłonie. 
- To skoro już się znamy, to zapraszam na kręgle. Co wy na to? - powiedział Niko z uśmiechem.
- Ja chętnie, a ty Miśku?
- W sumie, Czemu nie? 
- To fajnie. Dziś o 16:00 w kręgielni. 

*** Oczyma Fabiana ***

Po co jakiś człowiek wymyślił budzik?! 
Niechętnie zwlekłem się z łóżka i poszedłem do łazienki gdzie ogarnąłem się jako tako. Po 10 minutach zszedłlem na dół. O dziwo Kaja już nie spała. 
- Czemu nie śpisz? - spytałem wyciągając mleko z lodówki. 
-  Jakoś nie mogłam. 
- Okej, ja spadam na uczelnie, pa.
- Pa. 

Kiedy zobaczyłem na zajęciech Julkę i tego... No jak mu tam... Eh nieważne.. To normalnie gotowało się we mnie ze złości. Miałem ochotę podejść do Julki i pocałować ją, przytulić. Nie mogłem tego zrobić, bo przeciez ja wiem wszystko lepiej i nie słucham rad innych. Może gdybym wtedy u Zbyszka w szpitalu powiedziałbym, że ją kocham to może bylibyśmy razem?
- Fabian? Hallo? Żyjesz? 
Z moich przemyśleń wyrwał mnie Nikolay.
- Yyy... co? 
- Pytałem czy idziesz na kręgle? 
- Kiedy?
- Dzisiaj.
- Okej, a o której?
- O 16:00 i weź ze sobą Kaję.
- Spoko.


- Kaja idziesz ze mną i z Niko na kręgle?  - spytałem kuzynkę kiedy już byłem w domu.
- Jasne. Dzisiaj?
- Tak o 16:00.
- Okej. Na którą masz dzisiaj trening?
- Dziś na 13:30.
- Okej. 


* 16:00 - kręgle *

Oprócz naszej trójki było jeszcze kilku siatkarzy wraz z towarzyszkami. Była 15:50, więc myślałem, że wszyscy, którzy mieli przyjśc to przyszli. Jednak się pomyliłem. Równo o 16:00 przyszła Julka z tym swoim Oskarkiem.
- Nie mówiłeś, że ONI też tu będą. - zwróciłem się do Penchev'a.
- Bo wiedziałem, że jak powiem ci to nie przyjdziesz.
- Dobra, nieważne. Gramy? 
Zrobiliśmy sobie taki mini turniej. Wszyscy szli punkt za punkt. W końcu po 2 godzinach okazało się kto wygrał. A kto był zwycięzcą? Oczywiście, że Igła!
- Patrzcie i uczcie się od mistrza! - ciągle powtarzał. 
W ciągu gry nie mogłem się skupić na niej. Co chwilę patrzyłem się na Julkę. Śmiała się, wygłupiała przy Oskarze. Była po prostu szczęśliwa. 
Postanowiłem, że nie będę jej przeszkadzać. 
Zapomnę o niej i tyle.


****
No cześć, Miśki :* ( Fajnie was nazwałam? :D )
Nie lubicie mnie już, że nie komentujecie? :( 
Pod 11 rozdziałem było  16 komentarzy, a pod 10 aż 40! 
Co się stało? Zrobiłam coś źle?
Jeżeli wam się coś nie podoba to piszcie ;)
A teraz wracając do opowiadania :)
Marko okazał się byc chłopakiem Majki! :D
2 osoby chyba zgadły :)
Niko i Julka się pogodzili, więc mnie nie bijcie :P
Jak myślicie? Fabian zapomni o Julce tak jak ona o nim? :D

Ps. 9 rozdział będzie bardzo krotki. Także uprzedzam ;)
Piszczie opinie w komentarzach! :*
Bo to naprawdę motywuje do dalszego działania ;)
Dla was to tylko kilka minut, a dla mnie bardzo dużo, bo wiem przynajmniej, że ktoś to czyta :D
Także do następnego ;) 

środa, 26 sierpnia 2015

Top 10 blogów

Dziękuję za nominację ( niestety nie napiszę tak jak masz w nicku, bo nie umiem, a jak skopijue to brzydko wygląda :/ ), ale wracając do tematu to jeszcze raz dziękuję. Nie sądziłam, że tą moją, chorą historię czytasz :)

Kolejność blogów jest losowa! :D

1. http://naiwne-serce.blogspot.com/

Może prócz tego. To jest po prostu Miazga!
Blog jest nie o siatkówce lecz o skokach narciarskich, a dokładniej o austriackim skoczku - Stefanie Krafcie. Ingrid Fischer w tym roku szkolnym zaczęła naukę bodajże w liceum ( nie pamiętam już ). Nikogo tam nie zna. Już w pierwszym dniu szkoły zaprzyjaźnia się z niejaką Sophie. Ze Stefanem chodzi do jednej klasy. Sophie od razu uprzedza Ingrid co do Krafta. Dlaczego? Przekonacie się czytając bloga! Epilog już tam jest i szkoda, że tak mało rozdziałów :( Ale co tam. Historia bardzo fajna :D

Autorka: Lovely

2. http://siatkowka--moje--zycie.blogspot.com/

Tutaj chyba nie ma co mówić za wiele ;)

Monika wyjeżdża do Rzeszowa. Tam przez przypdaek poznaje Niko Penchev'a i Igłę. Szybko zakochuje się w Bułgarze. Czy  z wzajemnością? Tego przekonacie się czytając tego bloga ;)

Autorka: Natalia <3 (nw jak zrobić to serduszko)


3. http://volleyballallmylife.blogspot.com/

Matt jako 10 - latek pisze pamiętnik :)
Pewnego dania rodzice Matt'a wygrali 20 tys. na loterii. Było to dość dziwne, ponieważ jego rodzice byli alokoholikami. Co będzie dalej? Zajrzyjcie na bloga i dowiedzcie się! :D

Autorka: Natalia <3

4. http://ojciecktoryniechcialzapomniec.blogspot.com/

W przeszłości kiedy to Piotr Gacek chodził do liceum poznał Anię. Mamę Kuby. Kiedy rodzice dziewczyny dowiedzieli się o ciąży nie pozwolili jej córce spotykać się z Piotrkiem. Siatkarz wyjechał z miasta, ale nigdy nie zapomniał o tym, że ma syna. Mama Kuby wysyłała listy, zdjęcia do niego z wieściami co u nich. Wydawało by się, że wszystko będzie pięknie, ale czy napewno? Tego dowiecie sie czytając bloga :D

Autorka: Kłos 7 Bienuu

5. http://siatkowkazmilosc.blogspot.com/

Marcelina i Fabian kiedyś byli parą. Niestety Fabian wyjechał do Warszawy grać w tamtejszym klubie. Kontakt między nimi się urwał. Pewnego dnia Marcela przez przypadek dowiedziała się, że Fabian będzie grał w Resovii. Dobrze się złożyło, bo dziewczyna akuratnie tam mieszkała i na dotatek jest fotografem klubu. Czy stara miłośc nie rdzewieje? Czy Marcela i Fabian znów będą razem? Przekonacie się czytając!:D

Autorka: Luiza Malicka

6. http://onelastgame.blogspot.com/

- Historia kopciuszka?
- Na pewno nie!
- Kopciuszek - Roztańczona historia?
- Też nie!
- Więc co to?
- Coś siatkarsko - tanecznego! Coś czego jeszcze nigdy nie było. Nigdzie nie znajdziesz drugiej takiej historii!
- Skoro to jest coś siatkarskiego to na pewno Wlazły abo Winiarski odgrywają role główną.
- I tu cię zaskocze, bo nie.
- To kto?
- No jak to kto? Najlepszy przyjmyjący PGE Skry Bełhatów!
- Facundo Conte?!
- Wojtek Włodarczyk, geniuszu!

Autorka: Marlena Majda

7. http://chce-zaczac-walczyc.blogspot.com/

Historia Karoliny, która nie ma łatwego życia z rodzicami. Ojciec cały czas każe jej się uczyć, nie pozwala nigdzie wychodzić, sprawdza ją czy się nauczyła. Od pewnego czasu Karola zaczyna okłamywać rodziców i chodzi na treningi siatkówki. Pewnego dnia rodzice zgodzili się by dziewczyna poszła na mecz. Tam poznaje... No właśnie.Kogo? Piotrka Nowakowskiego!
Czy coś z tego wyniknie? Zobaczymy :D

Autorki: Ewelina Huras i Mahhhda K.

8. http://siatkowkamilosc.blogspot.com/

Historia Leny i naszego kochanego libero - Igły. Czy ta dwójka będzie wiodła spokojne życie obok siebie? A może będą bliscy rozstania? Sama tego nie wiem i chciałabym sie dowiedzieć ;)

Autorka: Daria - Siatkówka

9. http://faith-hope-volleyball.blogspot.com/

Dwa te same charakery. Co się stanie kiedy sie spotkają? Będą się nienawidzić? A może będą zakochani w sobie po uszy? Historia Blanki i Michała Kubiaka :)

Autorka: Agnieszka Nowak

10. http://you-in-my-heart.blogspot.com/

Hisoria pisana w postaci pamiętnika. Już druga, którą czytam :D Na wakacje do pensjonatu przyjeżdżają Michał Winiarski, Krzysiek Ignaczak, Michał Kubiak i Piotr Nowakowski gdzie Nadia pomaga swojej mamie w prowadzeniu go. Czy wyjdzie z tego wielka miłość? A może tylko wakacyjne zauroczenie? Też chciałabym to wiedzieć :3

Autorka: Marcyśka B

Jest wiele blogów, które czytam i na pewno jakby był taki Top min. 30 blogów to bym tu wypisała te wszystkie, ale no niestety ;/
Jak zdążyliście zauważyć nie umiem zbytnio opisywać blogów :(

Nominuję:

Natalia <3
Kłos 7 Bienuu
Luiza Malicka
Marlena Majda
Lovely

Zasady:

1.Dziękujesz za nominację.
2. Wybierasz 10 ulubionych historii i krótko ją opisujesz. Możesz podać autora, link itd.
3. Nominujesz kolejne 5 osób.








niedziela, 23 sierpnia 2015

Rozdział 11

Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z auta i ruszyliśmy w kierunku centrum handlowego. Chodziliśmy tak od sklepu do sklepu, a ja nadal nie miałam kupionej sukienki. Po 3 godzinach chodzenia po sklepach w końcu udło mi się kupić jakąś sukienkę.


- Okej, skoro sukienkę już masz to teraz chodźmy coś zjeść, bo przez to twoje marudzenie i wybrzydzanie zrobiłem się głodny.
- Ha ha ha śmieszne. - zironizowałam.
Po niespełna 45 minutach zajadaliśmy się fast foodami. Nagle w oddali zauważyłam dwie znajmoe postacie. Mina mi zrzedła. Niko to chyba zauważył.
- Stało się coś? Pobladłaś.
 " Nic po prostu jestem zazdrosna o chłopaka, który mnie nienawidzi" 
- Nie nic. 
- Widzę, że coś się stało. 
- Nic. Naprawdę.
- Dobra, nie chcesz to nie mów, ale wiedz, że i tak ci nie wierzę. 
- Możemy już stąd iść? - spytałam kiedy zauważyłam, że ku Niko zmierza Fabian z tą blondi. Niestety Penchev nie zdążył nic odpowiedzieć. 
- Cześć Niko. 
- O, hej Fabian. Kaja?! Co ty tu robisz?!
Skąd Nikolay zna tą dziewczynę?!?!
- Hej, Kaja jestem. - uśmiechnęła się blondynka i wyciągnęła do mnie dłoń. Ona chciała się ze mną zapoznać! Niedoczekanie...
- Julka. -  uśmiechnęłam się sztucznie i podałam jej dłoń.Wymiotować mi sie chciało jak na nią patrzyłam.
- Kto by się spodziewał, że z NIĄ tutaj przyjdziesz. - prychnął rozgrywający i specjalnie zaakcentował trzecie od końca słowo. 
- Kto by się spodziewał, że jakaś dziewczyna by ciebie chciała. - odgryzłam się.
- Widzisz mnie przynajmniej chciała, a nie tak jak ten twój Grzesiek, który nie umiał z tobą wytrzymać, a że zerwać z tobą nie umiał to zaczął ćpać! - zatkało mnie to co on powiedział. Skąd on w ogóle wiedział o Grześku?! Przegiął.Nie wytrzymałam i wymierzyłam mu siarczysty policzek. 
- Nie masz prawa tak mówić rozumiesz?! W ogóle to skąd ty... - nie panowałam nad sobą. Łzy same napływały mi do oczu. W pewnym momencie zrozumiałam kto mu o tym powiedział. - Jak mogłeś?! - tym razem zwróciłam się do bułgara. - Ufałam ci! - wykrzyczałam mu w twarz. Odepchnęłlam go od siebie kiedy chciał mnie złapac za ręce. - Nie dotykaj mnie! - dokończyłam jeszcze i wybiegłam z galerii.
- Julka poczekaj! 
- Daj mi spokój! - wykrzyczałam w stronę przyjmującego.


*** Oczyma Fabiana *** 


- Jesteś z siebie kurwa zadowolony?! - krzyczał w moją stronę Penchev. 
- Ciszej. Jesteśmy w centrum handlowym, a nie w mieszkaniu.
- Jakoś nie myślałeś o tym kilka minut temu!
- Zamknij się! - krzyknąłem. Sam nie byłem zadowolony z tego co powiedziałem. Nawet nie wiem czemu to zrobiłem. Przeciez ja ją kocham! Znowu to spieprzyłeś,  Drzyzga! Jak zwykle! 
- Musisz iść do niej i pogadać z nią. - powiedział już spokojnie Nikolay. - Nie wiem co się z tobą dzieje, ale jeżeli ją kochasz to idź do niej i pogadaj z nią. 
Nikolay miał racje. Muszę iść z nią pogadać. 
- Odprowadzisz Kaję do mnie? - zwróciłem się do przyjmującego.
- Jasne, idź już. 
Szybkim krokiem odszedłem od nich i pobiegłem w kieruunku mieszkania Julki.


*** Oczyma Julki *** 


Siedziałam tak w salonie i ślepo wpatrywałam się w jakiś punkt na ścianie.Nie wiem jak on mógł powiedzieć wszystko Fabianowi. Ufałam mu, a on to perfidnie wykorzystał. Nie wiem ile tak siedziałam, ale w pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam siły wstać i otworzyć. Czekałam aż niechciany gość sobie pójdzie, ale dzwonienie nie ustawało. Po chwili usłyszałam wołanie.
- Julka wiem, że tam jesteś. Otwórz mi, proszę. 
- Spierdalaj, Drzyzga.
- Proszę! Chcę z tobą porozmawiać.
 Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Nie mamy o czym rozmawiać! - krzyknęłam i chciałam zamknąć drzwi, ale rozgrywający był szybszy i jednym zwinnym ruchem wszedł do środka. 
- Nie wyjdę stąd dopóki nie porozmawiasz ze mną!
- Mówiłam ci już, że nie mamy o czym rozmawiać.
- Mamy. Jula chciałem cie przeprosić. 
- Akurat - prychnęłam. - Jeżeli to jakiś kolejny żart to daruj sobie. 
W tym momencie drzwi do mieszkania otworzyły się i do mieszkania weszła moja przyjaciółka.
- Już jes.... To ja wam nie będe przeszkadzać. 
Już chciała wyjść kiedy ją zatrzymałam.
- Nie. Zostań. Nie przeszkadzasz, bo Fabian akurat wychodził. 
- Ja jeszcze nie skończyłem. - powiedział i wyszedł.
- A on co tu... Ty płakałaś?! 
Kiwnęłam tylko głową i powiedziałam jej o wszystkim. 



*** Oczyma Fabiana *** 

- Ja jeszcze nie skończyłem. - powiedziałem i wyszedłem, bo nie chciałem rozmawiać z Julką w obecności Majki. 
Po wyjściu z mieszkania dziewczyn udałem się do parku. Musiałem ochłonąc trochę. Przemyśleć to wszystko. Z moich rozmyślen wyrwał mnie dźwięk telefonu. Dzwonił Zbyszek. 
- Hallo? 
- No cześć Fabian. Co tam u ciebie? Próbowałeś pogodzić się z Julką? 
- ... - cisza.
- Nie mów, że znowu coś spierdoliłeś. 
- ... - znowu cisza. 
- Drzyzga do kurwy nędzy co żeś tym razem zrobił? - spytał przyjmujący, a ja opowiedziałem w skrócie dzisiejsze zajście. - Nie ogarniam ciebie. Czemu nie powiesz jej prawdy? 
- Ja nie mogę. Zrozum.
- Nie zrozumiem. Jak powiesz jej prawdę ona lepiej to przyjmie i być może ci wybaczy, a jeżeli dalej będziesz grał w tą swoją chorą grę to coraz trudniej potem będzie ci ją przekonać do siebie. Zrobisz jak zechcesz To twój wybór, ale pamiętaj o tym.
- Dzięki za radę.
- Nie ma za co. A teraz muszę kończyć, bo Asia mnie woła.
- Okej, cześć.
-Cześć.
Rozłączyłem się z Bartmanem i postanowiłem iść do domu, bo Kaja się będzie martwić. 
Szedłem tak sobie spokojnie. Była 20:00, więc jakie było moje zdziwienie jak podeszla do mnie grupka fanek i poprosiły o zdjęcie i autograf. Mimo, że nie byłem w nastroju to podpisałem kilka kartek i uśmiechnąłem się sztucznie kilka razy. W końcu po 30 minutach byłem w domu. Marzyłem tylko o kąpieli i łóżku. Mówiąc w skrócie byłem wykończony. 


*** Oczyma Julki *** 

- Zabiję tego kretyna kiedyś, 
- Nie warto. Szkoda tracić czasu. - zaśmiałam się. - A teraz opowiadaj jak było na randce?
- Na randce super było.
- Sero? " Super " i tylko tyle? - spytałam zażenowana. 
- No, a co? Szczegóły chcesz znać?
- To jest chyba oczywiste. - ponownie się zaśmiałam.
- Jesteś niemożliwa.
- Też cię kocham.
Przekomarzałyśmy się jeszcze chwilę, a  potem oznajmiłam brunetce, że jestem mega zmęczona i chcę iść spać. Poszłam więc do łazienki wziąć szybki prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Zaczęłam rozmyśleć. Oczywiście moje myśli krążyły wokół rozgrywającego. Może powinnam mu to wybaczyć? Z jednej strony powinnam mu to wybaczyć, ale z drugiej nie miał prawa tego mówić. Jeszcze Nikolay. Czemu on w ogóle powiedział o tym Fabianowi? Zawiodłam się na nim. Mam przynajmniej nauczkę, żeby zbyt pochopnie nie ufać ludziom. No i jest jeszcze Oskar. Miałam się z min spotkać dzisiaj, ale coś mu wypadło. Nie wiem czemu tak nagle zaczął się mną interesować, ale dobra.... Więcej moich rozmyśleń nie pamiętam, bo zasnęłam.


* Tydzien później *

Jak zdążyliście zauważyć na imprezę u Marko nie poszłam. Może teraz opowiem co się przez ten tydzien działo.
No to tak. 
W niedzielę z domu się nie ruszałam, ale też się nie dołowałam. Co to, to nie. Wręcz przeciwnie. Obiecałam sobie, że będę silna. Zapomnę o tym co czuję do Fabiana. I tak też zrobiłam. Zapomniałam o moich uczuciach do niegoo. 
W poniedziałek odwiedził mnie Oskar. Zdziwiła mnie jego wizyta, bo nie umawialiśmy się przeiceż. Ale kij z wizytą, najbardziej zdziwiło mnie to co on powiedział. Pewnie się teraz zastanawiacie co on mi takiego powiedział? Otóż mi powiedział, że sie we mnie zakochał! Że już od kilku miesięcy próbował do mnie zagadać, ale bał się. W sumie nie wiem czego. Potem spytał się mnie czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się. I tak już tydzień jesteśmy razem i jesteśmy ze sobą szczęśliwi.
We wtorek na uczelnię poszłam, trzymając się za rękę z Oskarem. Mina Fabiana była bezcenna. Co? On może mieć dziewczynę,a  ja chłopaka już nie? No chyba jednak nie. Ale zaraz....Czy ja widziałam w jego oczach zazdrość?! Nie, chyba nie. Musiało mi się coś przewidzieć.
 W środę i czwartek było to samo. Czyli nauka.
W piątek Oskar zabrał mnie do Zakopanego na konkurs indywidualny w skokach narciarskich! Cudownie było! Cały weekend w Zakopanem jeszcze spędziliśmy. Teraz siedzę w samochodzie chłopaka. 
- I jak? Podobał się wyjazd? - spytał w pewnym momencie brunet.
- No pewnie! - niemal krzyknęłam jak małe dziecko co wywołało śmiech u mojego towarzysza. - Ale dalej nie wiem skąd wiesz, że lubię skoki?
- Mam swoje źródła. - uśmiechnął się. Boże jak on ślicznie się uśmiecha! 

***
Chyba pójdę kopać grób.. :/ 
Chociaż nie jest tak źle jak w następnych rozdziałach :D
Dobra, a teraz na serio. :D
Po pierwsze z pytaniami o bloga. Typu kiedy następny rozdział zapraszam na ask'a. 
http://ask.fm/siatkareczka2002
Nie chcę po prostu zaśmiecać tutaj bloga zbędnymi pytaniami :)
Po drugie. Nie ma osób, które chciałyby być informowane o nowościach? :(
Jeżeli takie są to zapraszam do zakładki " Informowani " ;)
Po trzecie.Jak widzicie nie było żadnej imprezy u Marko :D
Po czwarte. Jeszcze w tym rozdziale nie dowiecie się kto jest chłopakiem Majii.
Zachęcam was do zgadywania w komentarzach kto to ;)
Po piąte. Dziękuję za ponad 40 komentarzy po rozdziałem 10 i 12 tysięcy wyświetleń! Jesteście niesamowici! :D
Jest 0:00 w nocy, a ja dopiero teraz dodaję rozdział :( 
Przepraszam, ale nie miałam czasu . Napierw siostra mi włosy prostowała, a potem był mecz i tak jakoś wyszło, że dopiero teraz... :/ 
Barwo dla chłopaków za 3:1! :D 
Myślałam, że ta notka będzie dłuższa...
Dobra nie zanudzam was ;)
Zachęcam do wyrażania opinii w komentarzach :) 
Do następnego :* 

PS. Dostałam nominację do " To 10 blogów ". Dziękuję za nią. Odpowiem na nią jak znajdę odrobinę czasu ;) 

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Rozdział 10


Kolejny rozdział z rzędu z dedykacją :D 
Dedykuję go Oli, która jest bardzo niecierpliwa :* <3 


*** Oczyma Majki ***

Wyszłam z domu i udałam się do parku, bo właśnie tam byłam z nim umówiona. Mieliśmy spotkać o 15:00. Rozglądałam się po parku w celu znalezienia znajomej postaci. Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.Powoli odwróciłam się i zobaczyłam jego. Złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach.
- No hej, piękna. - powiedział kiedy się już od siebie oderwaliśmy.
- Cześć.
- Długo czekasz?
- W sumie to nie.
- To co może pójdziemy do kina, a później na kolację?
- Chętnie.
Chłopak splótł nasze dłonie i już po chwili szliśmy rzeszowskimi ulicami w kierunku kina. Po 30 minutach byliśmy już we wspomnianym wcześniej miejscu.
- To co wybieramy? Komedia, dramat, horror...
- Wszystko byle nie...
- Horror! - powiedział jakby go nagle olśniło.
- Nie, proszę. Tylko nie horror.
- Za późno  - puścił mi oczko. - Dwa bilety na ten horror poproszę.
- Nienawidzę cię. - Wiem, że mnie kochasz. Chodź.
- Nie. - stałam z rękoma założonymi na piersiach i miną obrażonego dziecka.
- Mam cię tam zanieść? - spytał
- Nie ja nigdzie nie idę... Puszczaj mnie!
- Nie, bo nie wejdziesz wtedy do sali.
- Trafna uwaga. A teraz mnie postaw.
Mówić do niego jak do ściany. Postawił mnie dopiero jak byliśmy już na sali.
- Nie lubię cię, wiesz?
- Nie marudź tylko siadaj.
- Jesteś wredny. - kontynuowałam.
- Gdzieś już ktoś mi to mówił. - wyszczerzył się.
- I co się szczerzysz?
Nie uzyskałam odpowiedzi, bo chłopak wpił się w moje usta. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek.

Siedzieliśmy an swoich miejscach i oglądaliśmy film. W sumie on oglądał, a ja albo zakrywałam oczy, żeby nie patrzeć, albo chowałam twarz w jego tors. On się tylko ze mnie śmiał. Co poradzić na to, że nienawidzę horrorów? On o tym wie i perfidnie to wykorzystuje. Jeszcze jak mnie niósł to wszyscy się na nas gapili., tak jakbyśmy byli jakąś wystawą w muzeum. W końcu po dwóch i pół godzinie męczarnia się skończyła i mogliśmy opuścić salę.
- Nigdy więcej nie idę z tobą do kina.
- Kogo ty próbujesz oszukać?
- Ja mówię serio.
- Zobaczymy... Głodna?
- Jak wilk.
Chłopak zaśmiał się tylko, złapał mnie za rękę i ruszyliśmy do pobliskiej restauracji.

Po zamówieniu dania zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Czasami nawet udało jemu się mnie rozśmieszyć, a to jest bardzo trudne.
- Wiesz co. Chcę wiedzieć na czym stoję.
Nie rozumiem.
- Jesteśmy razem czy nie?
- A chciałbyś?
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
- To jesteśmy razem. - uśmiechnęła się do niego promiennie.On nic nie odpowiedział, tylko wstał z miejsca, wziął mnie na ręcę i okręcił kilka razy wokół własnej osi..
- Mam coś dla ciebie. - powiedział i podał mi małe, czerwone pudełeczko w kształcie serca.
- Co to jest? - spytałam.
- Otwórz i zobacz.
Posłusznie otworzyłam pudełko i zobaczyłam w nim to:






- Jest śliczna. Dziękuję  - wstałam z miejsca, podeszłam do niego i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach.

Po około półtorej godzinie wyszliśmy z restauracji. Jako, że była dopiero 19:30 postanowiliśmy iść jeszcze na spacer. Pięknie wygląda Rzeszów wieczorem. Mój chłopak ( jak to fajnie brzmi ) zaprowadził mnie do parku, potem zawiązał mi oczy chustką i szliśmy dalej.
- Kochanie gdzie ty mnie ciągniesz?
- Zobaczysz jak dojdziemy.
- A daleko jeszcze? 
- Nie. W sumie już jesteśmy. 
Chłopak ściągnął mi chustę z oczu. Zobaczyłam gdzie jestem. Byłam na jakiejś górce z widokiem na Rzeszów. 
- Jaku, ale tu jest pięknie!
- Podoba ci się? 
- Głupio się pytasz. 
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę,a  potem poszliśmy do mieszkania siatkarza. 
Ściągnęłam buty. Kurtki nie zdążyłam, bo chłopak zachłannie wpił się w moje usta. Posadził mnie na szafce z butami. Oplotłam nogami jego biodra na co on podniósł mnie z szafki i zaniósł do sypialni. Po drodze jego jak i moja koszulka poleciały gdzieś na ziemię.



***  Oczyma Julki ***

Rano obudziłam się o 10:00. Jako iż dzisiaj była sobota mogłam sobie trochę pospać. Wyszłam z łóżka, wzięłam z szafy ubrania i podreptałam do łazienki. 




Po wyjściu z łazienki postanowiłam iść do pokoju Majki sprawdzić czy wróciła na noc czy nie. Otworzyłam nieśmiało drzwi i zobaczyłam... puste łóżko. W sumie to domyślałam się, że nie wróci na noc, ale poinformować mogła.Poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie pożywne śniadanie, a mianowicie płatki owsiane na mleku. Zjadłam je w przeciągu dziesięciu minut. Umyłam naczynia o wzięłam się za sprzątanie. W planach miałam zrobić jeszcze generalne porządki w mojej szafie z ubraniami.. Sprzątanie zaczęłam od mycia okien, ponieważ teraz świeciło słońce,a to nowość, bo właśnie dzisiaj zaczął się nowy miesiąc - grudzień.Po umyciu wszystkich okien przyszedł czas na ściernie kurzy, mycie podłóg itp. Po trzech godzinach sprzątania postanowiłam zrobić jakiś obiad. Majki jeszcze nie było. Postanowiłam nie dzwonić do niej. Przecież ona nie jest dzieckiem, żeby nie umiała o siebie zadbać. Po moich przemyśleniach stwierdziłam, że nie jestem aż tak głodna, żeby robić coś na szybko. Postawiłam, więc na zapiekankę ziemniaczaną z sosem serowym. Obrałam ziemniaki i pokroiłam je w cienkie paski. W czasie kiedy kroiłam ziemniaki podsmażałam też mięso mielone.Po chwili układałam już warstwę ziemniaków na dnie naczynia żaroodpornego. Potem nasypałam mięsa mielonego i tak parę razy. Na sam wierzch nalałam sosu serowego z torebki. Następnie poukładałam na samą górę plasterki sera. Naczynie włożyłam do piekarnika. Teraz miałam godzinę dla siebie. Tą godzinę spędziłam na oglądaniu telewizji. Kiedy piekarnik dał o sobie znać poszłam wyciągnąć naczynie z niego.Wcześniej natomiast wzięłam jeszcze deskę, żeby gorącego nie stawiać na blacie. Wyciągnęłam talerz i ktoś zadzwonił do drzwi.
- Cześć Niko. Co ty tu robisz?
- A przyszedłem odwiedzić moją najlepszą przyjaciółkę nie można?
- Ty coś chcesz, Penchev.
- Ja? W życiu! Nic nie chcę. 
- Dobra, dobra. Wchodź do środka. Akurat zrobiłam obiad. Zjesz trochę?
- No jasne.
- To kieruj się do kuchni.

Przyjmujący posłusznie wykonał moje polecenie i już po chwili zajadaliśmy się daniem.
- A Maja gdzie?
- Na randce.
- O tej porze? - zdziwił się siatkarz.
- Nie. Ona jest na tej randce od wczoraj.
- A no chyba, że tak. A dzwoniłaś do niej?
- Nie. Po co?
- Sprawdzić czy żyje.
- Niko ona nie jest małym dzieckiem, żeby ją kontrolować. Wie co robi.
- W sumie masz racje.
Po zjedzeniu obiadu Nikolay zaoferował swoją pomoc przy sprzątaniu. .
- Oky, skoro ja zmywam to ty idź się przebrać, bo tak nie pójdziesz.
- Ale gdzie ja mam iść?
- Idziemy do centrum handlowego.
- A kto ci nagadał takich bzdur, ża ja chcę tam iść?
- Nie masz wyboru.
- Dlaczego niby?
- Bo zapewne nie masz żadnej sukienki na wieczorną imprezę u Marko.
- Co? Jaką imprezę? Ja nigdzie nie idę!
- Mam cię zanieść do ciebie do pokoju, zamknąć drzwi na klucz, żebyś nie uciekła, wyciągnąć jakieś ubrana i przebrać cię?
- Ehh... No już idę.
- Grzeczna dziewczynka. - powiedział za co ja zgromiłam go wzrokiem. Poszłam do siebie i przebrałam się w jakieś normalne rzeczy.
- Zadowolony? - spytałam Penchev'a kiedy już byłam w salonie.
- Zadowolony. - potwierdził.Już po 10 minutach siedzieliśmy w aucie przyjmującego i jechaliśmy w stronę centrum handlowego.

***

Dziękuje za te 31 komentarzy pod 9 rozdziałem :D 
Ucieszyły mnie najbardziej dwa. Jeden, żebym napisała książkę ( tanowię się nad tym), a drugi, że ja ma doła czy zły humor dziewczyna to czyta mojego bloga. Bardzo mi miło z tego powodu. :)
Jakiś czas temu pojawiła się zakładka informowani ;)
Zgadujcie w komentarzach kto może być chłopakiem Majki? :D
Chciałam wam jeszcze podziękować za ponad 10.000 wyświwtleń i ponad 100 komentarzy ;)

Specjalnie nie dałam w bohaterach jego, bo chciałam żebyście sami zgadli :* Podpowiedź jest to siatkarz :P 
Do następnego. ;)


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Rozdział 9

Rozdział dedykuję  mojej kochanej Natalce  :* <3

Na treningu było tak jak zawsze. No może oprócz tego, że trenerka oznajmiła nam, że za dwa dni gramy mecz wyjazdowy w Bielsku - Białej.
Wróciłam do domu. Majka siedziała w salonie i oglądała telewizję.
- Już jestem! - krzyknęłam jednocześnie ściągając kurtkę.
- Okej! - odkrzyknęła nie odwracając wzroku od telewizora.  Swoje kroki skierowałam do kuchni, ponieważ byłam strasznie głodna. Postanowiłam zrobić sobie zupkę kuksu. Wsypałam zawartość torebki do miseczki i czekałam aż czajnik zacznie gwizdać i tym samym poinformuje mnie o tym, że się woda zagotowała. W końcu po upływie kilku minut czajnik dał o sobie znać. Gorącą ciecz wlałam do miski. Odczekałam kilka minut i w końcu mogłam spożyć posiłek.
- Pamiętasz, że masz iść na policję? - spytała mnie Maja kiedy wchodziła do kuchni.
- Maja... - westchnęłam. - przecież to nic nie da.
- Jula jak nie pójdziesz to się nie dowiesz czy coś to da. Ja się później dowiem czy byłaś tam, a jak się okaże, że nie  poszłaś to...
- To siłą mnie tam zaciągniesz, - znudzona dokończyłam za nią.
- Dokładnie. A teraz idę się szykować.
- Wybierasz się gdzieś? - spytałam zdziwiona.
- Yhym... A nie mówiłam ci?
- Nie. Gdzie idziesz?
- Na randkę.
- To ty masz chłopaka i ja o tym nie wiem?! - oburzyłam się.
- Spokojnie, jeszcze nie mam.
- Która to randka? - wypytywałam ją.
- Trzecia.
- Czemu mi nie powiedziałaś?
- Bo nie chciałam zapeszać.
- A kto to?
- Na razie nie mogę ci powiedzieć i na serio muszę iść szykować się.
- Okej, to idź, ale...
- Julka streszczaj się noo....
- Jeśli będziecie razem to chcę być pierwszą osobą, która się o tym dowie.
- Okej. - rzuciła tylko i zniknęła za drzwiami swojego pokoju. Ja natomiast wróciłam do przerwanej wcześniej czynności. Po zjedzeniu posiłku włożyłam brudne naczynia do zmywarki. Była godzina 15:00, Maja akurat wychodziła z mieszkania, więc zostałam sama. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stał Oskar.
- Hej, co ty tu robisz?
- Cześć. Przyszedłem spytać czy pożyczyłabyś mi swoje notatki, bo moje gdzieś zgubiłem.?
- Jasne, wchodź. Nie będziemy przecież rozmawiać w drzwiach. - uśmiechnęłam się do niego na co on odwzajemnił gest i wszedł do mojego mieszkania. Pokazałam mu ręką, aby poszedł do salonu.
- Może chciałbyś się czegoś napić? - spytałam. W końcu kultura tego wymaga.
- A co proponujesz?
- Hmm.. Sok, wodę, kawę, herbatę...
- Sok poproszę. - przerwał mi.
- Okej, zaraz przyniosę.
- Spoko.
Poszłam do kuchni nalać sok dla chłopaka. Po chwili wróciłam razem ze szklanką z napojem do salonu.
- Proszę. - powiedziałam podając mu szklankę z napojem. - Poczekaj tu chwilę, a ja pójdę po notatki.
- Okej, czekam.
Poszłam po notatki do swojego pokoju. Musiałam tam chwilę spędzić, bo nie wiedziałam gdzie je dałam. W końcu po jakiś 15 minutach przypomniałam sobie gdzie je włożyłam. Otóż genialna ja schowałam swoje notatki do mojej mini biblioteczki, którą trzymałam w pokoju. Nie pytajcie czemu je tam schowałam, bo sama nie wiem. Szybko wzięłam potrzebne rzeczy i udałam się do pomieszczenia gdzie czekał mój kolega.
- Przepraszam cię, że tak długo musiałeś czekać, ale zgubiłam je gdzieś i przez dłuższą chwilę musiałam ich szukać.
- Nic się nie stało, ale mogłaś powiedzieć to przecież pomógłbym ci ich szukać.
- Nie chciałam ci robić kłopotu.
- Ale to żaden kłopot... To ja już się będę zbierać. - dodał po chwili. - A może wyskoczylibyśmy gdzieś kiedyś razem?
- Jasne, może jutro?
- Mi pasuje. To jeszcze się zdzwonimy.
- Okej.
 Odprowadziłam go do drzwi, a na pożegnanie Oskar dał mi buziaka w policzek.
Brunet wyszedł kilka minut po 16:00. Znowu zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam jednak pójść na tą policję. Poszłam się, więc przeprać. Jako, że był już koniec listopada temperatura na dworze była niska. Postawiłam, więc na cieplejszy ubiór.




Wyszłam z domu kierując się na przystanek autobusowy. Autobus akurat przyjeżdżał na parking. W ostatniej chwili udało mi się wsiąść do niego. Kupiłam bilet i zajęłam wolne miejsce. Po dziesięciominutowej podróży byłam na miejscu. Weszłam do budynku i od razu zaczepiłam jakiegoś policjanta. Poszłam z nim do pokoju i powiedziałam mu w jakim celu się tu znalazłam. Komisarz uważnie wysłuchał moich zeznań. Napisał coś w notesie i powiedział, że zajmie się tą sprawą. Podziękowałam mu i wyszłam z komisariatu.

*** Oczyma Fabiana ***

Miałem odjeżdżać z parkingu, ale mój telefon zaczął dzwonić.
- Hallo?
Cześć kuzynku! - usłyszałem jej głos i uśmiech sam mi się pojawił na twarzy.
- No cześć Kaja.
- Co tam u ciebie słychać?
- A po staremu. Czemu dzwonisz?
- Tak o. Chciałam pogadać z moim kochanym kuzynem.
- Mhm... Już ja ciebie znam. Co się stało?
- Bo ja za pół godziny będę w Rzeszowie...
- Mam cię przenocować, tak?
- Wiesz, że cię kocham.
- No dobra. Za 20 minut będę na dworcu.
- Dziękuję. Kocham cię kuzynie.
- Coś za często mówisz, że mnie kochasz.
- A to źle? Jak chcesz to mogę przestać.
- Nie no nie przeszkadza mi to.
- Tak myślałam. - zaśmiała się.
- Dobra ja kończę. Później pogadamy.
- Okej, pa. - pożegnałem się z kuzynką, wsiadłem do samochodu i ruszyłem w kierunku dworca kolejowego.  Na miejscu byłem po około 20 minutach. Wysiadłem i zacząłem się rozglądać się za znajomą sylwetką. Po chwili dostrzegłem ją siedzącą na ławce. Szybkim krokiem podszedłem do niej i przywitałem się. Wziąłem jej walizkę i oboje ruszyliśmy w kierunku samochodu. Po pół godzinie byliśmy na miejscu. Kaja oznajmiła mi, że idzie pod prysznic. Ja w tym czasie poszedłem przyszykować jej pokój. Po 20 minutach wyszła.
- Jestem strasznie głodna. - stwierdziła.
- A jak bardzo zmęczona jesteś po podróży?
- W sumie to prawie wcale, a co?
- Pomyślałem, że może przeszlibyśmy się po Rzeszowie.
- Chętnie, tylko coś zjem.
- Zjemy na mieście i przy okazji zrobimy jakieś zakupy, bo nie spodziewałem się gości. - dziewczyna zaśmiła się tylko i po chwili stała już w drzwiach.
- Idziesz czy  będziesz tak stał?
- Idę, idę.
Sięgnąłem jeszcze po telefon i ruszyłem za blondynką. Wyszliśmy z mieszkania, zamknąłem drzwi i już po chwili szliśmy rzeszowskimi ulicami.

*** Oczyma Julki ***

Zaraz po wyjściu z komisariatu nie poszłam od razu do domu, tylko do parku. Co będę sama nudzić się w domu? Szłam tak i myślałam kiedy zobaczyłam znajomą postać. Fabian szedł w przeciwnym kierunku, ale nie sam. Szła z nim jakaś blondynka. Wszystko byłoby fajnie, gdybym nie poczuła tego cholernego ukłucia w sercu. Cholera. Czemu ja się w nim zakochałam?! Przecież on już znalazł sobie nową dziewczynę! A może to nie jest jego dziewczyna? ... Julka co ty pleciesz? Popatrz na ich zachowanie. To widać na kilometr, że są razem. No tak zachowywali się jak para. Wygłupiali się itp. Sumienie ma czasem jednak racje. Ale zaraz... Jakby byli razem to trzymaliby się za ręce, ha!... Ale z drugiej strony, może nie chcą, aby media się o nich dowiedziały.... Nie wiedziałam, że mogę być aż tak zazdrosna o chłopaka i to w dodatku jeszcze  o Fabiana!
Nie chciałam na to patrzeć, więc postanowiłam zrobić jeszcze jakieś zakupy. Pech chciał, że do tego samego sklepu na zakupy postanowiła wybrać się Fabian ze swoją dziewczyną. Krew mnie zalewała jak ich widziałam razem. Szybko zrobiłam zakupy, zapłaciłam i jak najszybciej stamtąd wyszłam. Wróciłam do domu. Majki jeszcze nie było i coś tak myślałam, że nie wróci na noc. Wniosłam torbę z zakupami, rozpakowałam je i poszłam pod prysznic. Wyszłam z łazienki. była dopiero 19:00, więc postanowiłam obejrzeć jakiś film.



***
Ta notatka będzie długa z góry już mówię :)
Na wstępie chciałabym podziękować stronkom:

Bo w Polsce mamy najlepszych siatkarzy i kibiców na świecie

Siatkówka to coś więcej niż gra , ona daje radość

Siatkówka jest bowiem, zacnym sportem Milordzie. 

Za udostępnienie moich blogów  :) 

W zakładce " Bohaterowie " znajdziecie wizerunki Oskara i Kai ;)
Przyzwyczajcie się do takiej długości rozdziałów, bo one będą taki :D 
Po trzecie zaczynam się buntować, ponieważ pod ostatnim postem ( w chwili obecnej) był 328 wyświetleń,a tylko 13 komentarzy :( Mój bunt polega na tym, że jak nie będzie min. 20 komentarzy to zawieszam bloga na stałe ;) Żartuję :D Ale jak nie będzie 20 komentarzy to nie dodam rozdziału :) 
Po czwarte cieszę się, że komentujecie, bo to daje motywację  ;) 
Po piąte i chyba najgorsze. Zawieszam bloga na okres nie wiadomy :/ Mogę wrócić w niedzielę, a mogę dopiero w roku szkolnym :( Już tłumaczę czemu. Otóż za 3 tygodnie zaczyna się rok szkolny i wypadałoby kupić książki, zeszyty itp. do szkoły, to jest jeden powód zawieszenia przeze mnie bloga. Drugi jest też związany ze szkołą, a mianowicie obawiam się, że nie będę miała czasu pisać rozdziałów ze względu na wybór klasy ( klasa sportowa) dlatego postanowiłam zawiesić bloga i napisać trochę rozdziałów do przodu. Zobaczę w niedzielę ile będę miała napisanych rozdziałów i dam wam znać co dalej ;) 
Bloga o Macie Andersonie też zawieszam z tych samych powodów. Jedynie blog o Niko Penchev'ie i Janku Nowakowskim będę pisać, ponieważ piszę go w duecie  z kolegą i mam więcej " oddechu ". Co do rozdziałów tutaj to planuję do niedzieli napisać 9, więc powinien się pojawić rozdział, ale nic nie obiecuję ;) 
Także do zobaczenia w przyszłości :*

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 8

*** Fabian ***
Ja go kiedyś zamorduję. Po co on jej to mówił?
- Dajcie mi już wszyscy święty spokój! - powiedziałem i wyszedłem z sali. Jak Zbyszek spróbuje powiedzieć jej co do niej czuje to już na pewno będzie trupem! Byłem wkurzony. Postanowiłem pójść na spacer. Do treningu mam jeszcze jakieś 2 godziny, więc mam trochę czasu na przemyślenie tego wszystkiego.

*** Julka ***

- Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi? - spytałam Zbyszka kiedy Fabian wyszedł.
- Niech Fabian sam ci to powie. Co tam u ciebie słychać?
- A nic właśnie wróciłam z trenin... Yy... Z wykładu.
- Co? Jakiego treningu?
- Z wykładu.
- Julaa...
- No dobra...
- Byłaś na treningu chłopaków?
- Co? Nie. Byłam na swoim treningu.
- Czekaj, bo nie rozumiem. Trenujesz coś?
- Tak.
- Co?
-  Siatkówkę. - spuściłam głowę, bo wiem, że Zbyszek teraz zacznie wypytywać.
- Czemu ja o tym nic nie wiem? - próbował obrócić to w żart, ale mi nie było do śmiechu.
- A po co ja ci to miałam mówić?
-Może w przyszłości będziesz grała tak jak twój utalentowany kolega...
- Ty już tak tu nie wymyślaj. Są  lepsi od ciebie. - zaczęłam się śmiać.
- No ej. - udawał obrażonego, ale nie wychodziło mu to za dobrze. - Nie wierzysz w moje umiejętności?
- No jakoś nie za bardzo. - wybuchnęłam śmiechem, a po chwili dołączył do mnie Bartman. Śmialibyśmy się dłużej, ale przypomniałam sobie, że zaraz mam popołudniowy trening. - Dobra Zbyszek  ja muszę iść, bo zaraz mam trening.
- Idź, idź.
Poszłam i od razu udałam się na trening. Na treningu grałam dość dobrze chociaż cały czas nurtowało mnie pytanie. O co chodziło Zbyszkowi? Pewnie tego się nie dowiem, chyba że Fabian mi to powie, ale w to wątpię. Po skończonym treningu postanowiłam zrobić sobie " leniwy dzień ". Szybko zrobiłam popcorn i zasiadłam przed telewizorem. Majka była u siebie w pokoju, więc miałam telewizor dla siebie. Około godziny 22 poczułam, że przydałoby się pójść spać. Tak też zrobiłam. Poszłam do sypialni, położyłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.

Rano obudziłam się o 9. Na uczelni miałam być dopiero o 15, więc miałam jeszcze czas na pojechanie do szpitala po Zbyszka. Przebrałam się.
Uczesałam się.


Zjadłam szybkie śniadanie i wyszłam z mieszkania. Majki nie było, więc zamknęłam drzwi na klucz i udałam się w stronę auta. Po około 20 minutach byłam na miejscu. 
- To co? Możesz już wyjść? - spytałam kiedy tylko weszłam do sali.
- Tak. 
- To idziemy?
- Tak, chodźmy. 
Wyszliśmy z sali i poszliśmy do recepcji po wypis. Miła recepcjonistka dala Zbyszkowi wypis i już po chwili byliśmy u mnie w domu. Była godzina 13:00, więc postanowiłam zrobić jakiś obiad. 
- Zbyszek co powiesz na zapiekankę ziemniaczaną? 
- Świetny pomysł. A masz potrzebne produkty? 
- Tak, to co robimy? 
- Robimy. 
Zaczęliśmy robić nasze danie. Oczywiście nie obyło się bez wygłupiania się. Po około 1,5 godzinie jedliśmy już nasz posiłek. Włożyliśmy naczynia do zmywarki i Bartman postanowił mnie odwieźć pod uczelnię.  Zaraz po wejściu do szatni spotkałam Fabiana. 
- Hej, możesz mi powiedzieć co to było wczoraj w szpitalu? 
- Dasz mi w końcu z tym spokój? 
- Ja chcę tylko normalnie z tobą porozmawiać! - krzyknęłam.
- Ale ja nie chcę i daj mi już święty spokój! - też krzyknął i wyszedł z szatni. Na co ja liczyłam? Naiwna idiotka. 
Z moich przemyśleń wyrwała mnie moje przyjaciółka. 
- No cześć Jula. Co ty taka zamyślona?
- Hej Maja. Nic tak tylko myślałam.
- O czym? 
- Ehh.. nieważne.
- Julaa...
- Dobra w domu ci powiem, ok?
- Okej, okej.
- To teraz chodź, bo się zaraz spóźnimy. 
- No już idę, daj mi kurtkę ściągnąć.
Maja ściągnęła kurtkę i poszłyśmy na pierwsze zajęcia. Męczarnia zakończyła się około 20.  Razem z Majką poszłyśmy w kierunku naszego mieszkania. 
- Mówiłem, że to jeszcze nie koniec.  - usłyszałam dobrze znany mi głos. 
- Czego ty ode mnie chcesz?! 
- Jedziesz ze mną do domu.  
- Nigdzie z tobą nie jadę! Jesteś znowu naćpany! 
- Nie jestem naćpany! Idziemy! - powiedział i złapał mnie za rękę.
- Zostaw ją! - próbowała bronić mnie przyjaciółka.
- Nie wtrącaj się!  - warknął i zaczął ciągnąc mnie za rękę. W pewnym momencie udało mi się wyrwać z jego uścisku i nie myśląc zaczęłyśmy razem z Majką biec. Na szczęście Grzesiek pojawił się nieopodal naszego mieszkania. W ostatniej chwili udało nam się wejść do klatki schodowej.
- Jeju, Jula on jest nieobliczalny. 
- Wiem. Dobra nie myślmy o tym teraz, chodź do domu. 
Weszłyśmy do mieszkania i ja pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki. Po mnie poszła Maja, a ja padłam zmęczona na łóżko.
Rano obudziłam się o 10:00. Miałam dzisiaj wolne od zajęć, więc mogłam sobie dzisiaj poleniuchować. Zeszłam w piżamie do kuchni.Była tam już moja przyjaciółka i od razu zasypała mnie pytaniami. 
- Hej, Jula.
- Cześć, Maja.
- Powiesz mi o czym tak wczoraj w szatni rozmyślałaś?
- Bo 2 dni temu w szpitalu u Zbyszka zaistniała dziwna sytuacja.
- Jaka?
- A mianowicie. Szłam na salę, na której leżał Bartman i był tam Fabian. I gdy tylko weszłam do środka Zbyszek powiedział, że Fabian ma mi coś do powiedzenia. Popatrzyłam na Fabiana pytająco, a ten tylko powiedział, żebyśmy mu dali wszyscy spokój.
- Wydaje mi się, że Fabian ma jakąś tajemnicę przed tobą, którą chce ci powiedzieć, ale nie może.
- Niby dlaczego nie może?
- Nie wiem. A w szatni przed moim przyjściem co było? Widziałam tylko jak Fabian wychodzi wkurzony z szatni.
- W sumie to nic. Pytałam się Fabiana o co chodziło w szpitalu. Ten powiedział, żebym dała mu spokój, to powiedziałam, że chcę tylko porozmawiać, to on powiedział, że nie chce i wyszedł.
- Nie ogarniam tego faceta.
- No ja też.
- Dobra zmiana tematu na trochę gorszy.
- W sensie?
- Grzesiek. Jula musisz iść z tym na policję.
- Nie mogę. Przecież on mi nie da żyć jak się dowie, że poszłam na policje.
- Julka musisz. Inaczej nie da ci spokoju.
- Ehh... dobra popołudniu pójdę, zadowolona? - powiedziałam, ale wiedziałam, że tak nie zrobię, a jakbym powiedziała, że nie pójdę to Maja pewnie by mnie tam siłą zaciągnęła.
- Tak, a teraz ja idę na zajęcia.
- Masz dzisiaj jakieś zajęcia? - spytałam zdziwiona.
- No tak.
- Dobra to idź. Ja też zaraz na trening idę.
- Okej, pa.
- Pa. - powiedziałam do przyjaciółki zanim wyszła z mieszkania. Zrobiłam sobie jakieś śniadanie, ubrałam się wygodnie.
Włosy zawiązałam w luźnego warkocza, wzięłam torbę i wyszłam z domu.


****
Dziś was zostawiam z takim czymś :D 
Jak zwykle musiałam bardziej namieszać :3
Jedna osoba stwierdziła, że za dużo mieszam w blogu. 
Tak się nad tym zastanawiałam to stwierdziłam, że może i to prawda,
ale ja lubię mieszać i chyba nie mam zamiaru przestać. A co wy o tym myślicie? Za dużo mieszam? Może jednak powinnam przestać?  :>
Wyraźcie opinię w komentarzach ;)