Pezet - Nieważne

czwartek, 14 maja 2015

Rozdział 4

*** Oczyma Niko ***

- Fabian o co jej chodziło?
- O nic. Żartowała tylko.
- To nie wyglądało jakby to był żart.
- Dobra, daj mi spokój. Ja idę do domu nara.
- Cześć.


*** Oczyma Fabiana ***

Następny dzień

- I co pogodziłeś się z nią czy wygrałem zakład? - zapytał Bartek ( kolega Fabiana  z uczelni) kpiącym głosem
- Nie, nie pogodziłem się z nią.
- Hahahahahaha to teraz dawaj moją stówkę.
- TY JESTEŚ NIENORMALNY! - wykrzyknęła jakaś dziewczyna zza moich pleców. - Jak mogłeś?! Wiedziałam, że jesteś okrutny, ale nie wiedziałam, że aż tak!
- Julka?! Co ty tu robisz?
- Jakbyś nie zauważył to stoję. Chciałam się z tobą pogodzić, ale dobrze, że tego nie zrobiłam.
- I ty naprawdę myślałaś, że ja się z tobą pogodzę? Nie! Po tym co mi zrobiłaś?!
- Co ja ci zrobiłam może łaskawie mi powiesz? Odkąd przeprowadziłam się do Rzeszowa z rodzicami ty cały czas odnosisz się do mnie tak jakbym ci coś rzeczywiście zrobiła.
- Bo zrobiłaś. - nie chciałem z nią rozmawiać, więc poszedłem do domu. Miałem mieć jeszcze jeden wykład, ale nie chciałem na nią patrzeć. Mam już powoli tego wszystkiego dość... Ja się chyba w niej zakochałem. Nie! Fabian! Ogarnij się! Przez tyle lat nienawidziłeś ją,a teraz niby od tak się w niej zakochałeś?! Na pewno nie! To tylko chwilowe... Z taką myślą udałem się na trening.

Na treningu musiałem się wyżyć. Podczas zagrywki waliłem tak w tą piłkę, że na liczniku byłoby minimum 170 km/h. O 19:30 skończył się trening. O godzinie 20;00 bylem w domu. Poszedłem się wykąpać i poszedłem spać.

*** Oczyma Julii ***

- Czemu on jest dla mnie taki?
- Nie wiem, ale Jula nie ma co płakać przez jakiegoś debila.
- Może i masz rację.
- To dla poprawienie humoru chodźmy na zakupy.
- Ale jest 20:00.
- I co z tego? Nie możemy od czasu do czasu zrobić nic szalonego?
- No dobra, przekonałaś mnie.

I w ten oto sposób znalazłyśmy się o godzinie 20:30 w galerii handlowej. Kupiłam sobie 3 koszulki, 2 pary krótkich spodenek, 2 pary butów i kurtkę letnią. Gdy wracałyśmy było już ciemno w końcu jest 23;00. W połowie drogi zaczepił nas jakiś facet. Myślałam, że to Fabian.
- Fabian daj mi spokój. Nie mam czasu ani ochoty na kłótnie.
- Jaki Fabian? - zapytał facet.
- O Boże.... Co ty tu robisz?!
- Przyjechałem odwiedzić moją dziewczynę. - powiedział i ironicznie się uśmiechnął.
- Nie jestem już twoją dziewczyną! Maja, chodź idziemy. - chciałam sobie pójść, ale Majka gdzieś zniknęła. " No pięknie zostawiła mnie z nim samą! " Pomyślałam.
- Co? Twoja przyjaciółeczka cię zostawiła?
- Spadaj kretynie. - odwróciłam się do niego plecami, ale on mnie złapał za rękę i zacisnął z całej siły. - Grzesiek to boli.
- I dobrze. Może nauczysz się w końcu, że mnie się nie obraża. - puścił moją rękę,a  ja momentalnie się za nią złapałam. - A teraz idziemy do domu. - warknął.
- Nigdzie z tobą nie idę! - zaczęłam biec, ale on był szybszy i jednym ruchem powalił mnie na ziemię. - Złaź ze mnie. - uderzył mnie  w policzek.
- Zostaw ją! - krzyknął jakiś chłopak, a ja od razu poznałam, że był to Niko.
- Odwal się. - Grzesiek dalej na mnie siedział, ale nie długo, bo odepchnął go Nikolay. - Jeszcze się policzymy, suko. - wstał i odszedł.
- Jula nic ci nie zrobił?
- Nie, a gdzie Maja?
- U mnie. I ty też chodź lepiej do mnie.
- Nie trzeba.
- Trzeba, a jak będziesz stawiać opór to zaniosę cię tam.
- No dobra.

U Bułgara obie zostałyśmy na noc. Ja z Penchev'em do 4 nad ranem rozmawialiśmy Maja była zmęczona, dlatego około godziny 2 poszła spać. Z Majką gadaliśmy o wszystkim, ale nie o tym co się wydarzyło wczorajszego wieczora i kim był Grzesiek. Dopiero jak poszła Nikolay zapytał mnie o to.
- To powiesz mi co ten koleś od ciebie chciał i kim on był?
- To był Grzesiek, mój były chłopak. Gdy miałam 16 lat byłam z nim. Na początku wszystko było ładnie, cacy aż do momentu kiedy zaczął brać narkotyki. Z początku nie przeszkadzało mi to, bo brał małe dawki, ale potem przyszło uzależnienie i gdy był pod wpływem narkotyków zaczął się nade mną znęcać.
- On cie uderzył?
- Tak i to nie raz. W końcu w wieku 19 lat postawiłam mu się i odeszłam od niego. On nie mógł tego zrozumieć i zaczął mnie nachodzić w domu, zaczął wydzwaniać do mnie. Nie dawał mi spokoju przez pół roku. W końcu kiedy postraszyłam go sądem odwalił się. I widocznie teraz mu się przypomniałam. On tak po prostu nie dopuści, a ja nie wiem co mam robić. - powiedziałam zrezygnowana.
- A Maja o tym wie?
- Tak. Ona zawsze mi pomagała, wpierała mnie, podnosiła na duchu. Jestem jej za to wdzięczna.  Cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
- Mieć taką przyjaciółkę to skarb. - podsumował przyjmujący. - A teraz chodźmy spać, bo jest 4 nad ranem, a za zaledwie kilka godzin mam trening.
- No jasne, tylko mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- Mogłabym jutro iść z tobą na trening? Maja wychodzi do kina z kimś, a ja nie chcę być sama w domu.
- No jasne! Co to w ogóle za pytanie?
- Dziękuję, kochany jesteś.
- Ależ nie masz za co dziękować. - pocałował mnie w policzek i poszedł do salonu spać, bo uparł się, że ja będę spała w jego sypialni, Maja w pokoju gościnnym, a on na kanapie w salonie.
O 9:00 przebudziłam się, wzięłam ciuchy z wczoraj i poszłam do łazienki. Po 20 minutach wyszłam z niej i udałam się do salonu sprawdzić czy siatkarz jeszcze śpi.
- Co tam tak zaglądasz? - zapytał chłopak z kuchni.
- Nie strasz mnie tak! Sprawdzałam czy jeszcze śpisz.
- Przepraszam. No jak widać nie śpię już. Chodź, siadaj zaraz naleśniki będą gotowe.
- Dobra, to może najpierw pójdę po Majkę?
- Nie trzeba Maja zaraz przyjdzie, bo była tu już.
- Aha, fajnie czyli ja ostatnia wstałam i teraz wychodzi na to, że jestem śpiochem.
- Nie no jest dopiero 10:30. Nie jesteś śpiochem. - oznajmił ironicznie i wybuchł śmiechem nie wiem z jakiego powodu.
- Bardzo śmieszne.
- Co śmieszne? - spytała Maja, która pojawiła się w drzwiach kuchni.
- Nic, nic. Chodź na śniadanie.
- Już idę.

Po zjedzonym posiłku postanowiliśmy, że przejdziemy się na spacer po Rzeszowie. O godzinie 14:00 byliśmy w domu. Chwilę posiedzieliśmy i Majka oznajmiła nam, że idzie do kina.
- A może powiesz nam z kim idziesz na randkę? - spytałam.
- Wszystkiego dowiecie się w swoim czasie. Pa. - rzuciła i zamknęła za sobą drzwi od mieszkania Bułgara.
- Mam jeszcze  dwie i pół godziny do treningu. Co ty na to żebyśmy upiekli ciasto malinowe?
- Ciasto?
- No ciasto, wiesz co to jest?
- Nie, nie wiem. - powiedziałam ironicznie.
- No taki wypiek do jedzenia.
- Przecież wiem co to jest ciasto. Nie słyszałeś ironii w moim głosie?
- Jakoś nie. - przedrzeźniał się ze mną Niko.
- Ahh... Mniejsza o to. Po co mamy piec ciasto?
- No żeby zabić jakoś czas, który został do treningu.
- No dobra, przekonałeś mnie, a masz produkty?
- Mam, mam. To co? Robimy?
- Jasne!

W trakcie robienia ciasta nie obyło się bez " bitwy na mąkę ". Cała kuchnia była biała, ale nam to nie przeszkadzało. W końcu udało nam się zrobić wypiek. Smakował znakomicie. Po zjedzeniu ciasta Niko zaczął pakować rzeczy na trening, bo była już 16:00.. Po 10 minutach siedzieliśmy już  w samochodzie Penchev'a. Równo o 16:25 weszliśmy do budynku gdzie miał odbyć się trening Wilczków.


----------

No i mamy czwóreczkę ;)
Roksana oj chyba jednak nie. :D Poczekasz jeszcze trochę zanim oni się w sobie zakochają :P
Zaglądam na wasze blogi, tylko nie mogę dodawać komentarzy :*
Pozdrawiam do następnego <3 Nie wiem kiedy będzie :)


                 CZYTASZ? KOMENTUJ! 
     TO MNIE MOTYWUJE! :*

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 3

Na imprezie Fabiana nie było. Nie wiem czemu, ale jest jeden plus. Nie będzie gadał do mnie swoich głupich tekstów. I dobrze, zresztą starałam się nie myśleć o nim tylko chciałam skupić się na imprezie. Tańczyłam ze wszystkimi, ale najwięcej z Penchev'em. Około godziny 1 wraz  z Majką poszłyśmy do domu. Byłyśmy wykończone na max'a.


* Następnego dnia *

Obudziłam się około godziny 11:00. Wzięłam jakieś ciuchy i poszłam wykonać poranną toaletę do łazienki . Po 15 minutach wyszłam z niej, a zaraz potem weszła Maja. Około 12:00 byłyśmy gotowe do wyjścia na spacer. Na spacerze zadzwonił do mnie Nikolay.
- Cześć Niko.
- Hej Julka, co robisz?
- Jestem na spacerze z Majką, a co?
- A nie, to nie będę wam przeszkadzał cześć...
- Niko poczekaj.
- No?
- Co chciałeś?
- Nic już.
- No mów.
- Ale to już nieważne.
- Ważne, mów!
- Chciałem się spotkać i pogadać z tobą.
-  To mogłeś tak od razu! Gdzie i o której chcesz się spotkać?
- Najlepiej byłoby teraz. Nie wiem gdzie.
- Hmm.. okej to za 10 minut pod halą, ok?
- Dobrze to pa.
- Pa. - rozłączyłam się. - Maja, bo jest taka sprawa.
- Tak wiem, chcesz się spotkać z Niko.
- Dokładnie.
- To idź! Na co ty czekasz? Z tego co słyszałam masz być pod halą za 10 minut.
- Kochana jesteś. - powiedziałam, pożegnałam się z przyjaciółką i ruszyłam w stronę hali.
 Kiedy doszłam przyjmujący już tam był. 
- Hej Julka.
- No cześć Niko. Więc o co chodzi?
- Bo...
- No powiedz.
- Od wczorajszego"wypadku" nie mogę przestać o tobie myśleć..... Ja.... Ja się chyba w tobie zakochałem. - powiedział i spuścił głowę.
- Nikolay spójrz na mnie. - powiedziałam, a siatkarz wykonał moje polecenie. - Zatkało mnie twoje wyznanie i przepraszam, ale nie odwzajemnię twoich uczuć. - po tych słowach Niko odszedł. Próbowałam go zatrzymać,ale na próżno.

* Oczyma Fabiana *

Od tygodnia Bułgar chodzi jakiś... smutny. Nigdy go takiego nie widziałem. Postanowiłem, że pogadam z nim, chociaż miałem dalej do niego żal o to, że mnie okłamał. Po skończonym treningu Niko pierwszy wyszedł z szatni co było nowością, bo zawsze wychodził ostatni.
- Nikolay poczekaj. - próbowałem zatrzymać przyjmującego.
- Co chcesz?
- Pogadać.
- O czym?-
- O tym co ci się stało?
- Nic mi się nie stało.
- Niko nie znamy się od dzisiaj...
- Ehh... Nieważne...
- Ważne. Nikolay mów!
- Chodzi o dziewczynę...
- Dała ci kosza?
- Tak...
- Trudno... Nie ta, to inna... A teraz chodź idziemy na imprezę, co? Jutro treningu nie mamy, więc możemy iść.
- No nie wiem..
- No chodź.. Przecież trzeba ci jakoś humor poprawić. - próbowałem przekonać siatkarza.
- Wiesz, ja chyba jednak zostanę w domu...
- Niko...
- Nie. Fabian naprawdę, zostanę w domu.
- Jak chcesz.

* Oczyma Nikolaya *

Po rozmowie z Fabianem poszedłem do domu. Od razu gdy tylko wszedłem do mieszkania umiejscowiłem się na kanapie. Rozmyślałem nad tym co powiedziałem Laurze.
,, Julka zapomnij o tym co ci powiedziałem. " napisałem do niej sms-a.
Po chwili przyszła odpowiedź:
,, CO?! Ta dziewczyna to Julka?! Naprawdę?! Nie mogłeś się w innej zakochać?! "
Na początku nie wiedziałem o co chodzi. Zrozumiałem treść sms-a dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem do kogo to wysłałem.
,, Fabian to nie miało być do ciebie, ale jak już przez przypadek wysłałem to do ciebie to znasz już prawdę. "
,, Da się zauważyć, że to nie do mnie. " I w tym samym momencie co przyszedł sms rozległ się dzwonek do drzwi. Poszedłem otworzyć.
- Niko.. ja cię przepraszam.
- Za co? To ja zachowałem się jak idiota.
- Nieprawda! Właśnie dobrze, że mi o tym powiedziałeś! Niko, proszę nie unikaj mnie na uniwersytecie... - powiedziała błagalnym tonem.
- Dobrze. - podszedłem do niej i przytuliłem ją na co ona nie protestowała.

* Oczyma Julki *

Następnego dnia siatkarz na wykładach się normalnie zachowywał. Jednak z kolei Fabian był inny. Przestał mi dogadywać, nawet mi " cześć" powiedział.
- Julka możemy pogadać? - zapytał.
- Nie mamy o czym gadać.
- Mamy. Julka proszę cię...
- No dobra, ale masz 5 minut z zegarkiem w ręku.
- Chciałem przeprosić.
- Serio? Ty chciałeś przeprosić? Sorry, ale nie nabiorę się na to.
- A myślałem, że jednak. - powiedział i zaczął się śmiać. - Prędzej nie będę grał w Rzeszowie niż ciebie przeproszę.
- Spierdalaj. - powiedziałam i odeszłam. Dlaczego on jest taki okrutny?! Nienawidzę go! Po prostu nienawidzę! W tej chwili łzy napłynęły mi do oczu i cały świat się rozmazał. Biegłam. Nie wiem gdzie. Po prostu biegłam.
- Sorry.- burknęłam tylko  jakiemuś studentowi, którego potrąciłam. I pobiegłam dalej.
- Julka! - krzyczał ktoś za mną. - Julka poczekaj! - nie słuchałam Penchev'a. Pobiegłam do domu.

 Jest 16:30 za 1,5 godziny mam trening.  Poszłam do kuchni zjeść coś, bo nie robiłam obiadu. Nie miałam siły. O 16:45 byłam gotowa. Na halę poszłam sama, spacerem. Nie chciałam iść z Mają. Musiałam sobie to wszystko przemyśleć. O 17:40 byłam na miejscu. Poszłam do sali się przebrać. Przebrana w strój treningowy udałam się na salę gdzie była już trenerka i kilka dziewczyn z drużyny. Rozgrzałam się i wzięłam piłkę aby poodbijać w parach. Odbijałam chwilę z Mają, gdy przyjaciółka źle przyjęła moją niezbyt mocną zagrywkę, a piłka poleciała w trybuny.  Dopiero wtedy zobaczyłam na nich Fabiana i Nikolay'a. Co oni tu do cholery robili?! Jeszcze na dodatek pech chciał, że Fabian złapał tą piłkę.
- Fabian daj mi tą piłkę.
- Chyba śnisz.
- Człowieku... Czy ty mnie zawsze musisz wkurzać?
- No... tak. - powiedział i wystawił rząd swoich zębów. - Ej... - powiedział tylko kiedy Nikolay zabrał mu piłkę i mi odrzucił.
-Dzięki. - rzuciłam promiennie Bułgarowi i odeszłam rozgrzewać się dalej.

Równo o 20:00 wyszłam z budynku chciałam skierować się w stronę uliczki, którą wcześniej szłam, ale nie było mi to dane, ponieważ Nikolay razem z Fabianem mnie zatrzymali.
- Jula, poczekaj. - o dziwo odezwał się Fabian.
- Fabian, naprawdę? Jeżeli chcesz robić sobie znowu żarty to radzę ci daj se spokój.
- Nie. Jula ja naprawdę mówię. Chciałem cię przeprosić.
- Daj se siana, Drzyzga. - i odeszłam, ale tym razem Nikolay mnie zatrzymał.
- Julka, no poczekaj. - złapał mnie za rękę i odwrócił.
- A ty co chcesz?
- Daj mu szansę.
- Może i bym mu wybaczyła, ale zaraz znowu się okaże to tylko "głupim" żartem, który sobie wymyślił.
- Czekaj.. Jak to znowu?
- Pytaj Fabiana i mi  daj spokój. - odeszłam. Byłam zła na Fabiana. Nigdy mu nie wybaczę choćby błagał, klękał na kolanach, stal pod moim domem cały dzień.

--------------------

Jestem po długiej przerwie :* Niestety moja koleżanka nie mogła napisać 3 rozdziału, więc ja musiałam to zrobić :D Według mnie nieciekawy, a według was? Oceńcie go w komentarzach :*
Następny pojawi się chyba  w niedzielę :*

Paulina





piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 2

 Mecz zakończył się wygraną Asseco 3:1. MVP dostał Nikolay. Po zakończonym meczu poszłyśmy zapoznać się z siatkarzami. Nie chciałam iść, ale nie wypadało odmówić.
- Ooo.... Julka i Maja! - powiedział Penchev i podszedł do nas.
- Cześć Niko. - powiedziałyśmy jednocześnie.
- Gratuluję nagrody MVP. - oznajmiłam przyjmującemu.
- Dziękuję. Julka, bo... ja mam pytanie.
- Więc zadaj mi to pytanie. - powiedziałam z uśmiechem.
- Bo Marko organizuje imprezę i chciałem się zapytać czy pójdziesz na nią ze mną? - spytał z nadzieją.
- A kiedy to będzie?
- Dzisiaj o 19:00.
- Z chęcią pójdę.
- Naprawdę? To super! Zadzwonię do ciebie i powiesz mi gdzie mam po ciebie przyjechać.
- Okej. A czy Drzyzga też tam będzie?
- Będzie, a czemu pytasz?
- Nie nic. Sprawy osobiste.
- Okej. To może zapoznacie się ze wszystkimi?
- Z chęcią. - powiedziałam, ale nie byłam zadowolona z faktu, że tam jest Fabian.
- Chodźcie za mną. - powiedział przyjmujący. Tak też zrobiłyśmy. Chłopaki rozciągali się. - Ej chłopaki! Chciałem wam przedstawić moje koleżanki. To jest Julia. - wskazał na mnie. - A to Maja. - wskazał na moją przyjaciółkę.
- Cześć. - powiedziałyśmy chórem. Po chwili koło mnie zjawił się Krzysiek, a koło Mai Marko.
- Cześć. Jestem Krzysiek, ale zapewne to już wiesz.
- Hej. Tak wiem. - uśmiechnęłam się , a po chwili libero odszedł i przyszedł Dawid Konarski. Dawid odszedł i przyszedł kolejny Resoviak. I tak wszyscy podeszli,a na samym końcu podszedł Drzyzga.
- Cześć - powiedziałam, ale nie patrzyłam się na niego, tylko w ziemię.
- Co ty tu robisz?! - spytał z wyrzutem.
- Mieszkam, a ty co tu robisz?
- Jakbyś nie zauważyła to gram w Rzeszowie.
- No zauważyłam, ale ty do Warszawy wyjechałeś!
- No widzisz.. Wróciłem... Dobra. Wiesz co? Nie potrzebnie podchodziłem do ciebie. - stwierdził i odszedł, a mnie wspomnienia wracały. Dlaczego on dla mnie taki jest?! Myślałam, że się zmienił, ale myliłam się.


**** Oczyma Fabiana ****

Przyjechałem do Rzeszowa przez Nikolaya. To on mnie namówił do przyjazdu tutaj, a ja głupi się na to zgodziłem.
- Nikolay już nigdy mnie na nic nie namówisz. - powiedziałem kiedy przyjmujący podszedł do mnie.
- O co ci chodzi?
- O to, że nie wiem po co się zgodziłem, żeby tu wrócić. Przyznaj się! Wiedziałeś, ze Julka tu mieszka!
- Wiedziałem.
- Okłamałeś mnie! Powiedziałeś, ze ona wyjechała do Austrii na jakiś studia!
- Wiem, przepraszam cię za to, ale chciałem naprawić relacje między wami.
- Jakbym chciał je naprawić to sam bym to zrobił. - odszedłem i podszedłem do Julki. Chciałem jej wygarnąć wszystko. Powiedzieć całą prawdę, ale kiedy do niej podszedłem zapomniałem co miałem jej powiedzieć.
- Cześć. - powiedziała.
- Co ty tu robisz?! - spytałem z wyrzutem.
- Mieszkam, a ty co tu robisz?
- Jakbyś nie zauważyła to gram w Rzeszowie.
- No zauważyłam, ale ty do Warszawy wyjechałeś!
- No widzisz.. Wróciłem... Dobra. Wiesz co? Nie potrzebnie podchodziłem do ciebie. - odwróciłem się i poszedłem do szatni. Nie chciałem już jej więcej widzieć, ale przez mojego przyjaciela musiałem, bo jak się później okazało będę chodził na tą samą uczelnię co ona.



**** Oczyma Mai ****


- Julka, bo mam prośbę. - powiedziałam gdy wracałyśmy do domu.
- Jaką? - spytała,
- Pomożesz mi wybrać jakiś strój?
- Jasne, a gdzie się wybierasz?
- No, bo jak rozmawiałaś z Fabianem to przyszedł do mnie Jochen i zaprosił mnie na imprezę u Marko.
- Okej. - oznajmiła. Kiedy wróciłyśmy do domu zaczęłyśmy się przygotowywać na imprezę. O 18:30 przyjechał Nikolay z Jochenem.
- Gotowe? - spytał Niko.
- Jasne. - powiedziała Julka.
- Możemy iść. - oznajmiłam gdy zamknęłam drzwi na klucz.



------------------------


Wiem miał ten rozdział być w niedzielę, ale udało mi się go wcześniej napisać :D :* Oceniajcie go :3 Droga Nata Lio wiedz, że czytam twojego bloga, ale nie wiem czemu nie mogę dodać komentarza :/ Krótko? Hmm... Sama nie wiem. Postaram się o to aby były kolejne rozdziały dłuższe :D

czwartek, 9 kwietnia 2015

Libster Award

                                   Dziękuję za nominację DarkFace :*

Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ,, dobrze wykonaną robotę . Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cie nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.  Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.

                                           Pytania i odpowiedzi:

1. Co skłoniło cię do napisania bloga?
Hmm... W sumie to nie wiem sama. Ostatnio przyszedł mi pomysł o prowadzeniu  bloga i tak jakoś wyszło, że go prowadzę ;)

2. Ulubiony siatkarz Polski?
Fabian Drzyzga <3

3. Ulubiony siatkarz zagraniczny?
Nikolay Penchev <3

4. Ulubiony klub?
Oczywiście, że Resovia <3 <3 <3

5. Na jakim meczu byłaś ostatnio?
To  był mecz o SuperPuchar Opolszczyzny III memoriał Leszka Opałacza. Grała tam Zaksa Kędzierzyn - Koźle ze Stal Nysą :D

6. Masz jakąś klubową koszulkę? Jak tak to kogo?
Nie mam, ale będę kupować Fabiana :*

7. Wybierasz się na wakacjach na jakiś reprezentacyjny mecz?
Niestety nie :/

8.  Z jakim siatkarzem chciałabyś spędzić jeden dzień?
Z Fabianem <3

9. Kto był twoją pierwszą siatkarską miłością? ( O ile taka była)
A była... :P Był nią Bartosz Kurek :D

10. Kiedy pokochałaś siatkówkę?
Gdy miałam 10 lat ;)

11. Ulubione blogi, które czytasz? (Max. 3)
 To będzie tak :

Pasja to nie wszystko
Urodzeni po to by być razem
Nowe życie...

                                      Blogi, które nominuję:

Urodzeni po to by być razem.
Nowe życie...
Wypadek który odmienił całe życie.

                                       Moje pytania:


1. Gdybyś miała jechać an mecz Skry lub Resovii to na który byś pojechała?
2. Dlaczego akurat o tym siatkarzu piszesz?
3. Ulubiony przyjmujący?
4. Ulubiony rozgrywający?
5. Ulubiony atakujący?
6. Ulubiony środkowy?
7. Ulubiony libero?
8. Ulubiony zagraniczny klub?
9. Od ilu lat kochasz siatkówkę?
10. Trenujesz siatkówkę?
11. Jest jeszcze jakiś sport który kochasz oprócz siatkówki? Jak tak to jaki?


---------

Jeszcze raz dziękuję za nominację :* Pozdrawiam <3



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1

 - Julka no chodź, bo spóźnimy się na wykład. - poganiała mnie przyjaciółka.
- Nie już idę, daj mi dwie minuty.
- Dobra. - Maja wyszła ze wspólnego mieszkania, a ja po dwóch minutach byłam gotowa do wyjścia. Na uczelnię poszłyśmy pieszo, ponieważ miałyśmy tylko 10 minut drogi. Na wykładzie były same nudy i szczerze nie chciało mi się na nie iść, ale jeżeli chciałam mieć wzorową frekwencję to musiałam tam być. Po zajęciach wraz z Majką poszłyśmy na trening siatkówki. Tylko ona wiedziała, że kocham ten sport.



- Dziewczyny chodźcie do mnie na chwilę. - powiedziała nasza trenerka Kornelia Mróz. - Mam dla was wiadomość.
- Jaką? - powiedziała jakaś dziewczyna.
- A taką,że dostałyście bilety na sobotni mecz Asseco Resovii Rzeszów ze Skrą.
- Ooo.... To super. - powiedziałam.
- Bilety dostaniecie po treningu, tylko będziecie musiały do mnie przyjść. A teraz gramy! - po treningu tak jak nasza trenerka obiecała dostałyśmy bilety.


**** Sobota ****

Mecz miał się odbyć o 14:45. Pani Kornelia kazała nam przyjść na rozgrzewkę o 14:00. Nie wiem po co. Była 10:00 wraz z Mają szykowałyśmy się na mecz.
- Maja widziałaś tą moją niebieską koszulę ?! - krzyczałam na cały dom.
- Chyba się suszy!
- Dzięki!

Chwilę później...


- Julka!
- Noo.... Co chcesz?!
- Widziałaś tą moją czarną torebeczkę?!
- Leży w szafie z lustrem u mnie w pokoju! - krzyczałyśmy na cały dom i nie przeszkadzało na to,że jest dopiero 10:30.


O godzinie 13:00 byłyśmy gotowe do wyjścia. Była ładna pogoda, więc na halę poszłyśmy pieszo. Droga zajęła nam jakieś 55 minut.
- Jesteśmy 5 minut przed czasem. - oznajmiłam Majce.
- No wiesz, dzięki za wiadomość. - powiedział ironicznie. 
- Ależ nie ma za co dziękować. - powiedziałam gdy ktoś nagle na mnie wpadł.- Patrz jak chodzisz!
- Przepraszam nie zauważyłem cię. - oznajmił wysoki mężczyzna.
- Nic się nie stało.
-Stało, stało... Nikolay jestem,a wy jak macie na imię?
- Ja jestem Julia, a to jest moja przyjaciółka Maja.
- Cześć. - powiedziała Maja.
- Miło mi was poznać.
- Nam również miło.
- Idziecie na mecz? - spytał Penchev.
- Tak, ty też?
- Nie.
- Szkoda.
- Ja w nim będę grał. - uśmiechnął się.

- Naprawdę? A.. tak! Bo ty przecież grasz w Resovii! - przypomniałam sobie. - Przepraszam nie skojarzyłam.
- Nic się nie stało. - ponownie się uśmiechnął.
- My już musimy iść, bo nasz trenerka czeka. - wtrąciła się przyjaciółka.
- Wy też gracie w klubie?
- Tak. - powiedziałam. - I już naprawdę musimy iść.
- Dobrze. Nie zatrzymuję was. - powiedział i odszedł, a my podeszłyśmy do dziewczyn z drużyny. Wszystkie razem poszłyśmy na halę i usiadłyśmy na naszych miejscach. Zaraz po zajęciu miejsca wyciągnęłam telefon i siedziałam na Facebook'u.  Jakoś nie kręciło mnie patrzenie na rozgrzewających  zawodników. Po 30 minutach przeglądania Facebook'a wyłączyła telefon, bo zaczął się mecz. Było zapoznanie drużyn oraz wywołanie na parkiet pierwszych szóstek. Najpierw wychodzili siatkarze ze Skry. Potem siatkarze Asseco. I wtedy zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam. Nie! To nie mogła być prawda!
- Majka widzisz ty to?!
- Julka nie przeszkadzaj mi. Mecz oglądam!
- To przestań na chwilę i popatrz na mnie! - przyjaciółka wykonała moje polecenie.
- No.. Co chcesz?
- On tu jest.
- Kto?
- Fabian.
- Że co?! Gdzie?!
- Gra z numerem 11 w Rzeszowie.
- Ty.. Faktycznie. Nie skojarzyłam nazwiska... I co ty teraz zrobisz?
- Nie wiem, ale on przecież wyjechał do Warszawy.
- Jak widać wrócił.

------------------

Jest i pierwszy rozdział! Jak wam się podoba? Komentujcie <3 Do następnego! :* A kolejny rozdział będzie chyba za tydzień :D

czwartek, 2 kwietnia 2015

Prolog

Gdy miałam 7 lat przeprowadziłam się do Rzeszowa. Mieszkałam na przeciwko jakiegoś Fabiana Drzyzgi. Stwierdziłam, że to fajnie, że będę miała z kim się bawić itp. Ale niestety przeliczyłam się. Pierwszego dnia zaraz po rozpakowaniu pudeł z auta przyszli do nas nasi nowi sąsiedzi.
- Witam, państwa.
- Witam, zapraszam do środka. Państwo to...
- Zofia Drzyzga - powiedziała niezbyt wysoka blondynka.
- Oraz Wojciech Drzyzga. - rzekł wysoki brunet.
- A to jest Fabian, nasz syn. - ponownie odezwała się brunetka.
- Ja jestem Magda, a to jest mój mąż Stefan. I jeszcze nasza córka Julia.
- Miło na was poznać. - powiedział Wojciech.
- Nam również... Julka weź Fabiana i idźcie się pobawić na podwórku albo u ciebie w pokoju.
- A czy ja muszę iść???? - spytał z oburzeniem Fabian.
- Fabian! Jak ty się zachowujesz? - odpowiedziała pytaniem na pytanie mama Drzyzgi.
- Normalnie.
- Idź i nie denerwuj mnie.
- O jeju.... Gdzie jest twój pokój? - zwrócił się do mnie.
- Tam... Chodź za mną. - powiedziałam i poszłam na schody weszłam, a za mną poszedł 13-latek. Gdy już doszliśmy do mojego pokoju chłopak rozsiadł się na moim łóżku jakby był u siebie.
- Opowiedz mi coś o sobie. - poprosiłam go po chwili milczenia.
- A po co ci to?
- Bo chcę cię poznać.
- Ale ja może nie chcę? Pomyślałaś o tym?  Nie... No właśnie.
- Czemu jesteś dla mnie taki niemiły?
- Bo cie nie lubię.-  po tych słowach wstał i wyszedł. Przez następne, dni, miesiące, a nawet  lata Fabian ignorował mnie, jak już coś mówił to takim tonem, że brak słów. Gdy pytałam się go czemu się do mnie tak odzywa on albo twierdził, że mnie nie lubi, albo wcale nic nie mówił.


**** 5 lat później ****

Z Fabianem chodziliśmy do tej samej podstawówki i nic się nie zmieniało. No może prócz tego, że Drzyzga kochał siatkówkę. Też ją kochałam, ale nie mówiłam o tym nikomu. W 1 klasie zaprzyjaźniłam się z Mają. Byłyśmy nierozłączne. Tylko jej zwierzałam się z moich problemów. W 6 klasie pewnego dania Maja miała mi coś do powiedzenia,
- Maja no mów o co ci chodzi.
- No dobra, dobra, ale...
- Mów.
- Zakochałam się.
- I czego ty się bałaś? Że cię wyśmieję czy co? Cieszę się z tego, ale ty chyba nie jesteś zadowolona z tego, że mi o tym powiedziałaś. Co jest?
- No, bo ty nie wiesz kto to.
- I mam nadzieję, że się dowiem. Kto to?
- Fabian - wypowiedziała to imię i spuściła głowę, a mnie zamurowało.
- Czekaj, chyba nie chodzi ci o...
- Tak, chodzi mi o Drzyzgę. Możesz mnie teraz znienawidzić, zwyzywać, pobić i wszystko.
- Maja,ale dlaczego miałabym cię zwyzywać czy znienawidzić?
- No, bo przecież ty jego nienawidzisz.
- No tak, ale przecież to nie ja się w nim zakochałam tylko ty. I mi to nie przeszkadza.
- Naprawdę? Dziękuję. Kochana jesteś.



****  11 lat później - Teraźniejszość ****

Fabian w wieku 17 lat pojechał do Warszawy. Tam grał w klubie AZS Politechnika Warszawska. Teraz to szczerze nie wiem gdzie on jest. Nie interesuje mnie to zbytnio. Ja zaś zostałam tu, w Rzeszowie. Jest mi tu dobrze i nie mam zamiaru się nigdzie stąd ruszać. Studiuję  tu razem a Majką i jestem z tego zadowolona.


------------

Jest i prolog! :* Podoba wam się???? Zapraszam was do komentowania. I taka jedna uwaga: Zmieniłam u Nikolay'a, u Julki i u Majki wiek na potrzebę opowiadania <3