Kolejny rozdział z rzędu z dedykacją :D
Dedykuję go Oli, która jest bardzo niecierpliwa :* <3
*** Oczyma Majki ***
Wyszłam z domu i udałam się do parku, bo właśnie tam byłam z nim umówiona. Mieliśmy spotkać o 15:00. Rozglądałam się po parku w celu znalezienia znajomej postaci. Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach.Powoli odwróciłam się i zobaczyłam jego. Złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach.
- No hej, piękna. - powiedział kiedy się już od siebie oderwaliśmy.
- Cześć.
- Długo czekasz?
- W sumie to nie.
- To co może pójdziemy do kina, a później na kolację?
- Chętnie.
Chłopak splótł nasze dłonie i już po chwili szliśmy rzeszowskimi ulicami w kierunku kina. Po 30 minutach byliśmy już we wspomnianym wcześniej miejscu.
- To co wybieramy? Komedia, dramat, horror...
- Wszystko byle nie...
- Horror! - powiedział jakby go nagle olśniło.
- Nie, proszę. Tylko nie horror.
- Za późno - puścił mi oczko. - Dwa bilety na ten horror poproszę.
- Nienawidzę cię. - Wiem, że mnie kochasz. Chodź.
- Nie. - stałam z rękoma założonymi na piersiach i miną obrażonego dziecka.
- Mam cię tam zanieść? - spytał
- Nie ja nigdzie nie idę... Puszczaj mnie!
- Nie, bo nie wejdziesz wtedy do sali.
- Trafna uwaga. A teraz mnie postaw.
Mówić do niego jak do ściany. Postawił mnie dopiero jak byliśmy już na sali.
- Nie lubię cię, wiesz?
- Nie marudź tylko siadaj.
- Jesteś wredny. - kontynuowałam.
- Gdzieś już ktoś mi to mówił. - wyszczerzył się.
- I co się szczerzysz?
Nie uzyskałam odpowiedzi, bo chłopak wpił się w moje usta. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek.
Siedzieliśmy an swoich miejscach i oglądaliśmy film. W sumie on oglądał, a ja albo zakrywałam oczy, żeby nie patrzeć, albo chowałam twarz w jego tors. On się tylko ze mnie śmiał. Co poradzić na to, że nienawidzę horrorów? On o tym wie i perfidnie to wykorzystuje. Jeszcze jak mnie niósł to wszyscy się na nas gapili., tak jakbyśmy byli jakąś wystawą w muzeum. W końcu po dwóch i pół godzinie męczarnia się skończyła i mogliśmy opuścić salę.
- Nigdy więcej nie idę z tobą do kina.
- Kogo ty próbujesz oszukać?
- Ja mówię serio.
- Zobaczymy... Głodna?
- Jak wilk.
Chłopak zaśmiał się tylko, złapał mnie za rękę i ruszyliśmy do pobliskiej restauracji.
Po zamówieniu dania zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim. Czasami nawet udało jemu się mnie rozśmieszyć, a to jest bardzo trudne.
- Wiesz co. Chcę wiedzieć na czym stoję.
Nie rozumiem.
- Jesteśmy razem czy nie?
- A chciałbyś?
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
- To jesteśmy razem. - uśmiechnęła się do niego promiennie.On nic nie odpowiedział, tylko wstał z miejsca, wziął mnie na ręcę i okręcił kilka razy wokół własnej osi..
- Mam coś dla ciebie. - powiedział i podał mi małe, czerwone pudełeczko w kształcie serca.
- Co to jest? - spytałam.
- Otwórz i zobacz.
Posłusznie otworzyłam pudełko i zobaczyłam w nim to:
- Jest śliczna. Dziękuję - wstałam z miejsca, podeszłam do niego i złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach.
Po około półtorej godzinie wyszliśmy z restauracji. Jako, że była dopiero 19:30 postanowiliśmy iść jeszcze na spacer. Pięknie wygląda Rzeszów wieczorem. Mój chłopak ( jak to fajnie brzmi ) zaprowadził mnie do parku, potem zawiązał mi oczy chustką i szliśmy dalej.
- Kochanie gdzie ty mnie ciągniesz?
- Zobaczysz jak dojdziemy.
- A daleko jeszcze?
- Nie. W sumie już jesteśmy.
Chłopak ściągnął mi chustę z oczu. Zobaczyłam gdzie jestem. Byłam na jakiejś górce z widokiem na Rzeszów.
- Jaku, ale tu jest pięknie!
- Podoba ci się?
- Głupio się pytasz.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę,a potem poszliśmy do mieszkania siatkarza.
Ściągnęłam buty. Kurtki nie zdążyłam, bo chłopak zachłannie wpił się w moje usta. Posadził mnie na szafce z butami. Oplotłam nogami jego biodra na co on podniósł mnie z szafki i zaniósł do sypialni. Po drodze jego jak i moja koszulka poleciały gdzieś na ziemię.
*** Oczyma Julki ***
Rano obudziłam się o 10:00. Jako iż dzisiaj była sobota mogłam sobie trochę pospać. Wyszłam z łóżka, wzięłam z szafy ubrania i podreptałam do łazienki.
Po wyjściu z łazienki postanowiłam iść do pokoju Majki sprawdzić czy wróciła na noc czy nie. Otworzyłam nieśmiało drzwi i zobaczyłam... puste łóżko. W sumie to domyślałam się, że nie wróci na noc, ale poinformować mogła.Poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie pożywne śniadanie, a mianowicie płatki owsiane na mleku. Zjadłam je w przeciągu dziesięciu minut. Umyłam naczynia o wzięłam się za sprzątanie. W planach miałam zrobić jeszcze generalne porządki w mojej szafie z ubraniami.. Sprzątanie zaczęłam od mycia okien, ponieważ teraz świeciło słońce,a to nowość, bo właśnie dzisiaj zaczął się nowy miesiąc - grudzień.Po umyciu wszystkich okien przyszedł czas na ściernie kurzy, mycie podłóg itp. Po trzech godzinach sprzątania postanowiłam zrobić jakiś obiad. Majki jeszcze nie było. Postanowiłam nie dzwonić do niej. Przecież ona nie jest dzieckiem, żeby nie umiała o siebie zadbać. Po moich przemyśleniach stwierdziłam, że nie jestem aż tak głodna, żeby robić coś na szybko. Postawiłam, więc na zapiekankę ziemniaczaną z sosem serowym. Obrałam ziemniaki i pokroiłam je w cienkie paski. W czasie kiedy kroiłam ziemniaki podsmażałam też mięso mielone.Po chwili układałam już warstwę ziemniaków na dnie naczynia żaroodpornego. Potem nasypałam mięsa mielonego i tak parę razy. Na sam wierzch nalałam sosu serowego z torebki. Następnie poukładałam na samą górę plasterki sera. Naczynie włożyłam do piekarnika. Teraz miałam godzinę dla siebie. Tą godzinę spędziłam na oglądaniu telewizji. Kiedy piekarnik dał o sobie znać poszłam wyciągnąć naczynie z niego.Wcześniej natomiast wzięłam jeszcze deskę, żeby gorącego nie stawiać na blacie. Wyciągnęłam talerz i ktoś zadzwonił do drzwi.
- Cześć Niko. Co ty tu robisz?
- A przyszedłem odwiedzić moją najlepszą przyjaciółkę nie można?
- Ty coś chcesz, Penchev.
- Ja? W życiu! Nic nie chcę.
- Dobra, dobra. Wchodź do środka. Akurat zrobiłam obiad. Zjesz trochę?
- No jasne.
- No jasne.
- To kieruj się do kuchni.
Przyjmujący posłusznie wykonał moje polecenie i już po chwili zajadaliśmy się daniem.
- A Maja gdzie?
- Na randce.
- O tej porze? - zdziwił się siatkarz.
- Nie. Ona jest na tej randce od wczoraj.
- A no chyba, że tak. A dzwoniłaś do niej?
- Nie. Po co?
- Sprawdzić czy żyje.
- Niko ona nie jest małym dzieckiem, żeby ją kontrolować. Wie co robi.
- W sumie masz racje.
Po zjedzeniu obiadu Nikolay zaoferował swoją pomoc przy sprzątaniu. .
- Oky, skoro ja zmywam to ty idź się przebrać, bo tak nie pójdziesz.
- Ale gdzie ja mam iść?
- Idziemy do centrum handlowego.
- A kto ci nagadał takich bzdur, ża ja chcę tam iść?
- Nie masz wyboru.
- Dlaczego niby?
- Bo zapewne nie masz żadnej sukienki na wieczorną imprezę u Marko.
- Co? Jaką imprezę? Ja nigdzie nie idę!
- Mam cię zanieść do ciebie do pokoju, zamknąć drzwi na klucz, żebyś nie uciekła, wyciągnąć jakieś ubrana i przebrać cię?
- Ehh... No już idę.
- Grzeczna dziewczynka. - powiedział za co ja zgromiłam go wzrokiem. Poszłam do siebie i przebrałam się w jakieś normalne rzeczy.
- Zadowolony? - spytałam Penchev'a kiedy już byłam w salonie.
- Zadowolony. - potwierdził.Już po 10 minutach siedzieliśmy w aucie przyjmującego i jechaliśmy w stronę centrum handlowego.
***
Dziękuje za te 31 komentarzy pod 9 rozdziałem :D
Ucieszyły mnie najbardziej dwa. Jeden, żebym napisała książkę ( tanowię się nad tym), a drugi, że ja ma doła czy zły humor dziewczyna to czyta mojego bloga. Bardzo mi miło z tego powodu. :)
Jakiś czas temu pojawiła się zakładka informowani ;)
Zgadujcie w komentarzach kto może być chłopakiem Majki? :D
Chciałam wam jeszcze podziękować za ponad 10.000 wyświwtleń i ponad 100 komentarzy ;)
Specjalnie nie dałam w bohaterach jego, bo chciałam żebyście sami zgadli :* Podpowiedź jest to siatkarz :P
Zgadujcie w komentarzach kto może być chłopakiem Majki? :D
Chciałam wam jeszcze podziękować za ponad 10.000 wyświwtleń i ponad 100 komentarzy ;)
Specjalnie nie dałam w bohaterach jego, bo chciałam żebyście sami zgadli :* Podpowiedź jest to siatkarz :P
Do następnego. ;)








